Zakładki:
Autorka ;)
Czytam
Czytam i nie znam
Dziennikarstwo
Foto
Kobiety i mężczyźni
Kraków
Książki
Kuchnia
Poezja
POMOC
Sznurki
Sztuka
Wiara
Włoskie
WWW
Zabawne
Zapomniane?



wtorek, 13 marca 2012
Radość

Wyzwań moc.

Coraz trudniejsze. Coraz dalej i dalej.

I coraz piękniej.

 

Dzień niesie między chwile ulotne i ciekawe.

Ciekawym świata być i zostać.

Jestem.

niedziela, 13 lutego 2011
Nowości

Pracuję. Dotąd duuużo, więc nie pisałam.
Kolejne pisanie pracy w trakcie. Tym razem jeszcze trudniej się do tego zabrać.
Gdzieś między wierszami głowa utkwiona gdzieś indziej.
Myśleć o wszystkim jednocześnie nie można.
Ale się chce. :)

wtorek, 23 listopada 2010

Z Wikipedii:

"Miłość jest dowolną ilością emocji i doświadczeń zachodzących z powodu silnej więzi. Słowo miłość może odnosić się do wielu różnorodnych uczuć, stanów i postaw, poczynając od ogólnego zadowolenia, a kończąc na silnej więzi międzyludzkiej. Rozmaitość użyć i znaczeń, połączona z zawiłością opisywanych przez nią uczuć, powoduje, że miłość jest niespotykanie trudna do zdefiniowania, nawet w porównaniu do innych stanów emocjonalnych.

Miłość jest przedmiotem i źródłem inspiracji dla twórców sztuki oraz literatury, religii i psychologii. Przez niektórych ludzi bywa uważana za sens życia ludzkiego – czyniąca je prawdziwym i w pełni szczęśliwym."

Eh, dlaczego tylko niektórych?

niedziela, 21 listopada 2010

Zapracowane tygodnie, ale widoczny cel.
Jeszcze niewyraźny, ale już widoczny. :)

sobota, 13 listopada 2010
Właśnie

Nie ma kobiet niezrozumiałych, są tylko mężczyźni niedomyślni.
Magdalena Samozwaniec

piątek, 05 listopada 2010
Dużo

... się dzieje, ale dobrego.
Gdzieś tam po prostu uruchomiły się trybiki i obracają się w zawrotnym tempie. Na razie to nie przeszkadza, raczej pomaga, jest wesoło, ciekawie.
Brak snu.
Dziś to odrobię. :)
Dobranoc!

wtorek, 24 sierpnia 2010
Na horyzoncie topi się słońce w złocie czerwonym...

wtorek, 22 czerwca 2010
Emily Dickinson

We never know we go,—when we are going
We jest and shut the door;
Fate following behind us bolts it,
And we accost no more.



Odchodząc - nie wie się, że się odchodzi -
Nie na serio Drzwi za sobą przymykamy -
Los - tymczasem - zatrzaskuje rygle -
Bezpowrotnie - za naszymi plecami -

środa, 16 czerwca 2010
W oczekiwaniu na...

... Obronę.
Oferty pracy, które same przyjdą, zastukają do drzwi i będą spełniać oczekiwania.
Letnie szaleństwa.
Spokój.
Spotkania z ludźmi, dawno odkładane.
Sezon grillowy.
Morze i góry na wyciągnięcie ręki.

 

niedziela, 11 kwietnia 2010
Historia boli

Nie można myśleć o niczym innym.
Nie można pisać i nie pisać o czymś innym.
Cały świat patrzy na nas.
A my patrzymy na świat jak przez mgłę - tę wczorajszą, nad Smoleńskiem.

Gdzieś, na dnie serca wciąż pojawia się pytanie - dlaczego Polacy?
Nasz naród wydaje się wyjątkowo dotykany przez tragedie.
Nie trzeba przypominać zaborów, wojen, Katynia (a to tylko jeden z przykładów morderstwa na nas), okupacji niemieckiej, potem reżimu ZSRR... I tak można by pisać. Ale czy warto?
Bo to nie słowa tak bolą.
I nie tylko fakt ludzi, walczących przeciwko sobie.

Żal, dlatego, że historia zawsze zabiera nam tych najlepszych.
Tych, którzy chcieli walczyć o dobro narodu.
Tych, którzy nie wahali się poświęcać życia swojego i swoich rodzin na rzecz prawdy najwyższej.
Tych, którzy nie uznawali kompromisów...
A wczoraj odebrała nam także tych, którzy przewodniczyli wolnej Polsce, którzy szukali dla niej najlepszej drogi, których sami wybieraliśmy na naszych przedstawicieli.
Zginęli razem - niezależnie od ugrupowania, poglądów, działalności społecznej, którą prowadzili.
Znów zginęli ci, których najbardziej będzie brakowało - doświadczeni politycy, generałowie, działacze. W końcu - prezydenci!

Chyba żaden naród nigdy nie przeżył tyle bólu w tak krótkim czasie.
Jak zawsze pozostaje tylko Wiara.
I Nadzieja, że gdzieś jest cel.
Że może Polacy znów się zjednoczą - tak, jak jednoczyli się zawsze w trudnych chwilach.

Że Jan Paweł II wyjdzie im na spotkanie... I Bóg przyjmie ich do Siebie.

"... i dymi mgłą katyński las..."

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 53