Zakładki:
Autorka ;)
Czytam
Czytam i nie znam
Dziennikarstwo
Foto
Kobiety i mężczyźni
Kraków
Książki
Kuchnia
Poezja
POMOC
Sznurki
Sztuka
Wiara
Włoskie
WWW
Zabawne
Zapomniane?



poniedziałek, 30 stycznia 2006
Ominąć przeznaczenie

Czy zdarza Wam się, jadąc jakimś pojazdem MPK, bezczelnie przysłuchiwać się rozmawiającym?
Mnie się zdarza.
Robię to wręcz z premedytacją. ;)

Dzisiaj.
Pan Dres (relacjonuje kolegom): "No i tramwaj się, k...., zatrzymał, i patrzę, a na przystanku stoi dziewczyna. No i, k...., się na nią patrzę. A ona się patrzy na mnie! No to się do niej, k...., uśmiechnąłem. A ona do mnie! I, k.... tramwaj odjechał!"
"No, k...., mogłem wysiąść!!!" - Skwitował z nieskrywanym żalem.

No, mogłeś, mogłeś.

Nie ma to, jak taki dresowy romantyzm... ;)

sobota, 28 stycznia 2006

Starałam się.
Byłam dzielna.
Twarda!
Jak stal!
Jak mięśnie Chucka Norrisa... ;)

Zasnęłam dopiero...

... przy czwartej stronie... :|

czwartek, 26 stycznia 2006

Jeszcze nie koniec - ba, półmetek dopiero - ale czuję dziwną ulgę.
Rozluźnienie...
Może dlatego, że to już po prostu czas na sen? Na odrobienie strat. 

Jest smerfastycznie. :)
Zimno, ale śnieg jest taki, jaki powinien być.
Rzuca radosnymi błyskami na prawo i lewo. ;)

A wczoraj wylądowałam w Borku.
Dosłownie 'wylądowałam'.
Na czterech literach wręcz...
No, nie powiem, sympatycznie. Tak niebiesko. :) Niebiańsko? ;)

A wcześniej przemiła niespodziewajka i zabawne zaliczenie. :)
I drewniane tulipany. :)

Cud, miód, orzeszki!

P.S. Spływa, spływa, spływa Duch Święty...

niedziela, 22 stycznia 2006
niedziela, 15 stycznia 2006

Niestety.
Na nic nie ma czasu, więc na to też raczej nie będzie.
Pojawię się pewnie jakoś po...
Do miłego! :)

piątek, 13 stycznia 2006
***

Życie jest puste jak kartka,
dopóki nie wpiszesz
w nie
drugiego człowieka.

Edmund Borzemski

czwartek, 12 stycznia 2006
"Pozytywnego coś, pozytywnego coś bardzo chciałbym dać dziś Tobie..." :)

Ucho w zamarzniętą kałużę i co?
I słucham Bajora. ;)
Jakoś tak jest adekwatny do sytuacji na dworze... "Ogrzej mnie" nucę sobie, wskakując do tramwaju. Siadam na wolnym krzesełku i trudną historię zagryzam jabłkiem, z tych, co to je wujaszek z Dalekiej Krainy do nas przytaszczył. Dobrze, że mam ciepłe urodzinowe rękawiczki. Dziękuję niniejszym sprawcom tego prezentu. ;)

Zdaje się, że okienko, które znów dziś otworzyłam na 1,5 godziny, stworzono po to, żebym mogła nawdychać się świętego powietrza, zapachu starego drewna... Żebym mogła powęszyć w ulubionych sklepach i znaleźć sporo śliczności... Kto wie, może na mnie zaczekają? ;)

Co w sferze naukowej?
Na razie wygrałam wszystkie możliwe bitwy. Tyle, że dotąd nie był to specjalny problem. Wystarczyła odrobina dobrej woli i przygotowania. Od przyszłego tygodnia zaczną się schody... W zasadzie wiem, że z większości przedmiotów raczej powinno SIĘ DAĆ. Ale są też takie, o których wiadomo, że będzie co najmniej CIĘŻKO, a może nawet i ZNACZNIE CIĘŻEJ...

Lecz "jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam?" :)

wtorek, 10 stycznia 2006
Mam wrażenie, że moja rozcapirzona czuprynka jaśnieje...
Czyżbym głupiała? ;)
Starałam się dzisiaj troszkę wzbogacić intelektualnie, co mi zresztą nie za bardzo wyszło...
Ewidentnie to wszystko wina tego włochatego czegoś na moim łebku. ;)

Przy sprzątaniu zauważyłam odbicia Misiowych łapek na lustrach.
Jakie to miłe odkrycie! :)
Takie maleńkie paluszki na szybie. No, rozpłynęłam się, ale zmyć musiałam.
Dzisiaj rozmawiałam z nim (właściwie do niego) przez telefon, podobno się uśmiechał. :)
Kochane stworzonko!

I tak to moje Maleństwo ociepliło mi ten mroźny dzień, spędzony na tle muzyki Kiljańskiego i filmowej z "Amelii". :)
A jaki piękny był dziś zachód słońca! Ho, ho, ho, że tak powiem! :)
poniedziałek, 09 stycznia 2006
Pod znakiem zapytania

Ziiiiimno...

W sobotę 8 osób zmarzło, czekając na coś, co miało być, a tego nie było.
W niedzielę kilkadziesiąt osób zmarzło słuchając czegoś, co miało brzmieć lepiej, choć nie brzmiało najgorzej.
W poniedziałek kilkanaście osób się dowiedziało, że zaliczyło, choć miało zaliczyć inaczej...
Ja dzisiaj wstałam znaaaacznie wcześniej, żeby się ładnie pouśmiechać, a zaliczyłam bez tego, ale też bez oczekiwanych rezultatów... Ja chcę oceny! ;)

Dziś wyczarowałam sobie brązowe cudeńko (zamiast bordowego)... Co prawda nie mogę powiedzieć, żebym wyglądała w nim idealnie, ale cieszę się, że je mam. ;) Taka tam babska przekora, nie wiem, skąd nam się to bierze.
A wszystko przez ten lewy bok! :)

P. S. Zdecydowanym plusem dzisiejszego dnia jest odzyskanie dostępu do sieci... :)

piątek, 06 stycznia 2006
Trawa

W końcu.
Załatwiłam sprawę, która czekała mniej więcej od października.
Ja to mam refleks... Chyba świetlny. ;)

Poza tym z 0:) spędziłam przesympatycznie czas - typowo kobieco zresztą - marząc/mierząc stroje w przymierzalni. Oj, jakie tam były cudeńka! :)
Panowie nie zrozumieją, o czym mówię... :) 

Dzisiaj przewijał się też dziwnie motyw wpadania pod tramwaje, ale tutaj chyba czas na opadnięcie kurtyny...

"I pielęgnujem murawę,
Plewiąc z niej chwasty i osty,
By każdy, patrząc na trawę,
Duszą, jak trawa, był prosty."

Leopold Staff

 
1 , 2