Zakładki:
Autorka ;)
Czytam
Czytam i nie znam
Dziennikarstwo
Foto
Kobiety i mężczyźni
Kraków
Książki
Kuchnia
Poezja
POMOC
Sznurki
Sztuka
Wiara
Włoskie
WWW
Zabawne
Zapomniane?



piątek, 30 listopada 2007

Jak jest?
Jest fajnie. :)
W środę pyszny obiad w miłym miejscu, potem jazda, całkiem przyjemna, a potem przygotowania do imprezy.
Ta jak najbardziej udana, było zdecydowanie sympatycznie.
Było warto, nawet jeśli potem zostało nam jedynie 1, 5 godziny snu...
Stąd też czwartkowy humor - totalny tumiwisizm i głupawa jednocześnie. ;)
Dziś już gorzej, niewyspanie niestety daje się we znaki.
Ale jest herbata owocowa z sokiem o smaku grejpfruta (ciekawe dlaczego nie "z sokiem z grejpfruta"? ;) ) i czekolada z nadzieniem jogurtowym. :)


A najlepsze, że jutro znów to samo. ;)
Kopyto za kopytem - impreza za imprezą... ;)

Dziś tymczasem wiele jeszcze do zrobienia, zorganizowania.
Proszę mnie wspierać duchowo, czy coś...

wtorek, 27 listopada 2007
Kierowco, strzeż się!
Dzisiaj pierwsza jazda.
Nikogo nie zabiłam, w nic nie wjechałam, samochód i instruktor bez widzialnych uszkodzeń. ;)
Stresior i tak był, szczególnie, że w ciągu tych dwóch godzin zdążyłam nie tylko wysłuchać podstaw teorii, ale także wyjechać na miasto...
Masakra, bo poruszałam się po centrum... :|
Po alejach, moi drodzy, po alejach!
Było śmiesznie, choć stresująco, ale i tak jestem zadowolona.
Na naukę mam jeszcze niecałe 40 godzin, może zdążę ze wszystkim się oswoić. ;)

Jutro wychodzę z domu rano, wracam pojutrze nocą. ;)
Zabawne, ale tak musi być.
Troszkę poimprezujemy, troszkę pomyślimy, zobaczymy, co dalej. :)

Ale w końcu.
Dzień zabawy! :)
niedziela, 25 listopada 2007
Sei nell'anima
Dziś Dzień Pluszowego Misia. :)
Miłe święto.
Taki miś, to może być najlepszy przyjaciel.
Szepniesz mu to i owo, i możesz być pewnym, że zachowa dyskrecję. ;)
Oprócz tego przytuli, wytrzyma Twoje łzy, i tak dalej.
Zdecydowanie jestem wielbicielką pluszowych misiów. :)

Dziś pokręciłam trochę kierownicą - podoba mi się!
Zobaczymy, jak będzie we wtorek...
Proponuję nie wychodzić na miasto w tym czasie.
Stanowczo niewskazane. ;)

Dziś wyjątkowo dobrze rozumiem piosenkę sprzed lat.
Cieszę się, że powstała.
Zaskakujące, że jest nadal aktualna... Albo: tym bardziej aktualna.

A dziś zachwycam się tym teledyskiem.

Sei nell'anima,
e li ti lascio per sempre...
piątek, 23 listopada 2007
Spać...
... chce mi się strasznie!

Czemu w takim razie nie śpię?!

Dobranoc.
I miłego weekendu...
wtorek, 20 listopada 2007
Czasem...
... czasem warto poczuć się inaczej.
Usiąść w pięknym, stylizowanym (na hm, secesyjny?) fotelu... /albo krześle? W każdym razie czymś pomiędzy krzesłem a fotelem. ;)/

Czasem warto wyobrazić sobie, że wszystko, co na co dzień Cię martwi, odpływa daleko i jesteś teraz tylko Ty, Twoi przyjaciele i ten piękny fotel. :)
Czasem warto popatrzeć w lustro i uśmiechnąć się do siebie, jak gdyby nigdy nic.
Czasem warto powiedzieć sobie - "Kurczę, przecież tyle jeszcze przede mną pięknych dni!"

Czasem warto zjeść obiad na mieście...
... choćby się miało nań wydać ostatnie pieniądze. ;)

/Pamiętacie techniki na wytworzenie u samego siebie dobrego nastroju - kliniczna? Kiedyś może tu je wrzucę. ;)/
poniedziałek, 19 listopada 2007
Faza za fazą. ;)
Pokręcone to życie.
A jakie przez to kolorowe!
Kiedy popatrzę z perspektywy czasu na dotychczasowe moje wysiłki, kontakty, prace, pomysły, zainteresowania... wszystko układa się i co chwilę burzy po to, aby przejść w coś nowego, czasem skrajnie innego... ;)

Ktoś wiedział, jak to wszystko poukładać w jedną, logiczną całość.
Wierzę w to, że wszystko idzie w dobrym kierunku.
A taką przynajmniej mam nadzieję.

Dziś przyszły nowe koraliki! :)
Uf, będę miała pretekst do nie czytania niczego na zajęcia... ;)

W gruncie rzeczy uważam, że jestem fajna, fajna, fajna... ;)
sobota, 17 listopada 2007

Zakwasy mam.
Od czego?
Nie bardzo wiem.
Na brzuchu, to jeszcze mogę sobie wyjaśnić, że od śmiechu, ale czemu szyja mnie boli, to nie wiem... :|

Mam wielkie postanowienie pisania dziś.
Ale z drugiej strony, mam wielką ochotę poświrować... Tak jakoś totalnie...
Tylko nie mam pomysłu.
Pfff!
Pewnie zrobię kolczyki. ;)

To poświrowane... ;)

Miłego weekendu!

czwartek, 15 listopada 2007
Świr

Ale mi śmiesznie! :)
Wczoraj był dzień naprawdę pełen wrażeń: referat, Wiosna, Ela, a na koniec impreza.
No, jestem wprost zmiażdżona absurdalnością naszych żartów i w ogóle tego, co robiliśmy i mówiliśmy, ale... dawno się tak fajnie nie czułam. ;)
Nie, że cały czas, ale przez jego większość.
Wróciłam o trzeciej nad ranem i wcale nie czułam się senna. :)
Eh, ale dużo wody upłynie zanim powtórzymy coś takiego. No i niestety, wydaje mi się, że ponowne zebranie takiego składu jest niemal nierealne.
Był wyśmienicie ześwirowany! :)

Ale może jutro.
Bo jutro ustawka na śnieżną zabawę. ;)
Choć dziś już i tak było baaaardzo śnieżnie... ;)

A we mnie płatki śniegu latają, budzą zachwyt, ale i sprzeczne myśli.
Otuchy dodaje mi postawa Caro i to, że tak wielu dobrych ludzi mam wokół siebie.

A Pan Bóg działa i ja o tym wiem... :)

wtorek, 13 listopada 2007
Na zewnątrz spadł śnieg.
Wewnątrz dalsze ustawianie własnego "ja".
Ciągle nie wiem, na którą półkę je postawić...
Przeziębienie bardzo powoli odsuwa się na dalszy plan.

Tymczasem zima znowu zaskoczyła drogowców.
Po staremu.
Tylko coraz więcej pracy i imprez na horyzoncie. ;)
niedziela, 11 listopada 2007
Pomiędzy totalnym brakiem czasu a totalnym imprezowaniem
No, tak to właśnie wygląda.
Młody mi kiedyś powiedział:
"Wszystko, co robisz - rób porządnie. Jeśli studiujesz - studiuj porządnie, jeśli imprezujesz - imprezuj porządnie...
Wszystko, co robisz - rób porządnie."

Być może to już kiedyś tu cytowałam, w każdym razie stało się to poniekąd moją dewizą.
Staram się według niej postępować, choć wiadomo - nie zawsze wychodzi.

Dziś było ciekawie.
Rano los uśmiechnął się do mnie i wskazał dobroć ludzką.
Nie wiem, co wyjdzie, co nie.
Ale sam fakt ważny.
Widzę teraz na każdym kroku, jak wiele dobra można zrobić, czyniąc drobny gest, naprawdę niewiele, wystarczy jeden telefon, jedna rozmowa.

Potem próbowałam się uczyć, ale ewidentnie mi nie szło.
Gadałam z tym, owym, potem Misiek i Oli, czyli pozamiatane. ;)
Maluchy są niesamowite, rosną tak szybko, że po prostu zachwycam się każdym ich zauważalnym postępem, są fantastyczne!

Potem impreza urodzinowa.
Dzięki starym znajomym, z którymi zawsze:
a. jest o czym pogadać;
b. można się pośmiać;
c. można się wytańczyć,
dzięki nim było po prostu super. :)
To świetne: nie czuć barier, mimo upływającego czasu i różnych sytuacji w życiu każdego z nas.
I miłe słowa od wielu. :)
I Solenizantka urocza. :)

A na koniec rozmowa z "Friendem".
Ludzie się zmieniają, o, tak...
Choć niektóre cechy wciąż te same, to jednak wiele uległo zmianom, na plus. :)
I sporo energii, uśmiechu, nadziei, i w sumie wyjaśnienie pewnych spraw.
I jakoś tak... no, miło, po prostu. :)

Fajny dzień.
Szkoda, że jutro jest jutrem pełnym wszystkiego...
 
1 , 2