Zakładki:
Autorka ;)
Czytam
Czytam i nie znam
Dziennikarstwo
Foto
Kobiety i mężczyźni
Kraków
Książki
Kuchnia
Poezja
POMOC
Sznurki
Sztuka
Wiara
Włoskie
WWW
Zabawne
Zapomniane?



niedziela, 31 grudnia 2006
Sprawozdanie z Starego Roku 2006
Styczeń
Powrót z Sylwestra w Miechowie u Andrzeja.
Kolędy Łaciate.
Początek pierwszej sesji egzaminacyjnej. Duuużo stresu, duuużo niepotrzbenego stresu - należy dodać.
 
Luty
Dalsze potyczyki egzaminacyjne. Sesja zaliczona w terminie, chyba udana.
Pobyt z dzieciakami w Ciężkowicach. Zachwyt miejscem, zachwyt dziećmi, dużo radości i szkoła odpowiedzialności za innych.
W lutym też miały miejsce pamiętne zajęcia z włoskiego.
 
Marzec
Wielki Post.
Rekolekcje PAT.
Odkrycie "innej" strony kościoła Św. Marka.
Poznanie wielu dobrych ludzi, w tym M.
Dużo radości i nowych przeżyć.
Sporo myśli i refleksji.
Nie zawsze kolorowych.
Pierwsze odwiedziny u Włochów. :)
Triduum Papieskie.
 
Kwiecień
Pierwsza rocznica śmierci Papieża Jana Pawła II.
Próby ze Scholą Papieską.
Wielkanoc.
Planowanie akcji na uczelni. Piekarnie, dziekanaty, wielka ryba. ;)
Śniadanie u Loli, poznawanie Nowej Huty i obiad u ŁuKashy. Pamiętne chwile w doborowym towarzystwie. ;)
I wielka radość, bo ... "stało się"!
Wyjazd do Pustelni na Potrójną.
Wspaniałe, ciche i radosne chwile, spędzone na pracy, modlitwie i wspólnym byciu ze sobą. Piękna przyroda i my piękni Jego pięknem. :)
 
Maj
Powrót z PO3.
I Komunia Święta Julki.
Egzaminy, egzaminy, niezapomniane noce i dnie u Plecionki. :)
Odwiedziny w jej domu rodzinnym - Bochnia!
Przyjazd Papieża Benedykta XVI do Polski. Śpiew na Błoniach. Radość i wzruszenie.
Urodziny Urbana. ;)
 
Czerwiec
Revolucja na festiwalu w Opolu.
Czuwanie przed Zesłaniem Ducha Świętego.
Dalsze egzaminy pełne Jego tchnienia.
Urodziny u Filara i Mavty. Przy okazji świętowanie urodzin Pievona. ;)
Sesja, sesja, sesja...
 
Lipiec
Urodziny Lisa. :)
Pobyt w Olszówce z rozwrzeszczaną, ale uroczą gromadką dzieciaków. :)
Udar słoneczny.
Kilka dni na wsi.
Pierwsze chwile w pracy!
 
Sierpień
Sporo czasu spędzonego w sekretariatach na uczelni.
Pierwsza wypłata. ;)
Dzień w Myślenicach.
Urodziny Nieszki.
 
Wrzesień
ŁuKasha przyjęła Krzyż. :)
Urodziny Plecionki w damskim gronie. :)
Ciągle praca.
Wyjazd rekolekcyjny do Pustelni i kilkoro sympatycznych ludzi.
Powrót do Krakowa, reorganizacja i znów na PO3. :) Tym razem w charakterze kuchcika. ;)
Urodziny Caro. :)
 
Październik
Rozpoczęcie nowego roku akademickiego, a także działalności DA.
Dużo trudnych decyzji.
Rozpoczęcie praktyk.
Urodziny ŁuKashy. ;)
Pierwsza rocznica śmierci Dziadka.
Drugie urodziny Miśka. :)
Praca, praca.
W efekcie podjęcie wyboru. Pierwszy raz tak trudne, samodzielne i wpływające na wiele.
 
Listopad
Początek nauki z kopertami.
Wieczór z ŁuKashą i Olą nad Scrabble'ami. ;) Było wesoło!
Tydzień Papieski w Krakowie.
Rada DA.
Wybory.
Miłe spotkanie z Galileją.
Jakże pasjonująca konferencja na Radziwiłłowskiej i poznanie dwóch sympatycznych księży z Zachodu. ;)
Kurs na Wychowawców Kolonijnych - rewelacyjny!
PROBLEMY.
Pierwszy egzamin w tym roku akademickim! :/
 
Grudzień
Nowe praktyki.
Choroba - oj, ciągnie się jeszcze do dziś.
Dużo mądrych cytatów z Pisma Świętego, niewiarygodnie łączących się z życiem...
Święto Świętego Mikołaja. :)
Dziewięciomiesięcznica, urodziny M, moje urodziny.
Planowanie Sylwestra - zapamiętać: nic nie planować! ;)
Piękna Wigilia na PAT.
Rynek i oscypki z grilla. ;)
Tęsknota...
Zakupy. :)
Porządki Świąteczne.
Wigilia z Miśkiem i jego rodzicami. :)
Boże Narodzenie. :)
Piękne kolędy, choinka, radość Miśka i nasza. :)
Święto Szczepana w gronie rodzinnym w mieszkaniu Miśkowym.
Nauka, dużo ŁuKaskowego towarzystwa i spaghetti. ;)
Zadrzewianie krajobrazu. ;)
A co będzie dziś?
"Najważniejsze jest to, czego jeszcze nie znamy.
To, do czego tęsknimy i na co czekamy."
Tak kiedyś napisałam i na teraz pasuje. ;)
Tymczasem bardzo serdecznie dziękuję Bogu i Wam za ten rok.
Był trudny, jak każdy, a może trudniejszy, ale niewątpliwie był też piękny.
Dziękuję, że towarzyszyliście mi w ten czas.
Proszę o Wasze dobre gesty i słowa, ale przede wszystkim o Waszą dobrą obecność także na Nowy 2007 Rok.
 
Do Siego Roku! :)
Notka botaniczna

Notka będzie krótka, acz konkretna.

ŁuKasha i ja poświęcamy się "zadrzewaniu krajobrazu".
Idzie nam świetnie!

I niczym wierzby płaczące, płaczemy ze śmiechu.
Co z tego, że zima?
Taaak...
Przy okazji pozdrawiamy całą społeczność AGH.
A także wierzby siwe, wierzby uszate i wierzby zwisające...

I wszelkie inne, różne, różnorakie, takie i owakie.


I to by było na tyle notki botanicznej.

czwartek, 28 grudnia 2006
Powrót do przyszłości

Co tu dużo mówić?

Tak zwana zima.
Ble, ble, srati tati i dużo do zrobienio - zapamiętania.

I jeszcze jeden egzamin.
I widmo drugiego, gorszego.

(O dalszych nie chce mi się pamiętać.)

I myśl o przyszłości.
Brrr!

Humor poprawia herbata o smaku dzikiej róży i porzeczek.
Jak już kiedyś mówiłam - herbata jest lekiem na prawie całe zło.
Ale kiedy patrzę na notatki, to chcąc - nie chcąc nucę pod nosem - "Never Ending Story"...

A święta były takie przyjemne...!

wtorek, 26 grudnia 2006
Kilka zdań przed obfitym obiadem

Dzień dobry, Państwu!

Jak tam świąteczne obżarstwo?
Pewnie całkiem nieźle Wam idzie.
Potem wszyscy masowo na aerobic. ;)
Apropos. Młody codziennie rzuca mi kazanie na temat "w zdrowym ciele zdrowy duch" i namawia do uprawiania jakiegoś sportu...
Ileż razy można uświadamiać, że moim ulubionym sportem są Scrabble? ;)

Taaak...
Intensywnie myślimy na temat tego, jak sobie dalej zaplanować życie.
Święta, Sylwester (pod znakiem zapytania, jak zwykle), sesja... a potem?

Potem może być różnie.
Może być tak, że np. zmieni się kierunek studiów.
Może być tak, że się pójdzie do pracy.
Może być tak, że dalej będzie się studiowało to, co się studiuje, ale co się będzie robiło "obok"?
Zobaczymy...

Tymczasem nie myślmy za dużo, ale cieszmy się Bożym Narodzeniem! :)
Miłością Wcieloną, która stanęła pośród nas. :)

Ostatnio zastanawiałam się, po co nam w ogóle obchodzenie takich świąt...
To do czego doszłam jest niebywale proste, choć nie wiem, czy poprawne.
Takie coroczne święta i czas Adwentu przed nimi, to kolejna szansa dana nam od Pana Boga na nawrócenie się.
To kolejny znak od niego: "Patrz, człowieku, jak Ja cię kocham..."

Nie zmarnujmy jej...

czwartek, 21 grudnia 2006
Anielsko

Kurczę!

Wiecie, że ja rzadko piszę dwie notki dziennie.
Ale okazja jest wyjątkowa. :)

Wzruszyłam się bardzo, bardzo.

Po pierwsze, kiedy zobaczyłam prezent od Agugu. :)
Słuchajcie - no po prostu szok!
Witrażyk - skrzydlaty M z gitarą!
Co lepsze M dostał skrzydlatą mnie z lokami. :)
Nooo, urocze!!!

Po drugie, kiedy ŁuKasha złotousta powiedziała, skąd, dlaczego i jak, i czego nam życzy...
I wspólnie rozpakowywaliśmy nasz prezent.
Dla nas dwojga, podwójny we wszystkim i jakże praktyczny. :)
Urocze filiżaneczki na herbatkę, z kwadratopodobnymi spodeczkami i łyżeczkami.
Żebyśmy mieli przy czym rozmawiać, dyskutować, kłócić się... ;)

Wszystko słodkie, delikatne i razy dwa.
I do tego karteczka z przemiłymi życzeniami...
Jejjj...

 

To wszystko takie miłe, takie anielskie...
Aż nie potrafię ładniej podziękować...
Jesteście kochane! :)

Kochani!

Jakby na to nie patrzeć, święta tuż tuż. :)

Człowiekowi robi się tak jakoś ciepło na sercu, otwiera się na innych, staje się lepszy, cierpliwiej, niż dotąd poszukuje w swoim życiu Śladów Boskich Stóp...
Myślę, że właśnie teraz, kiedy Bóg rodzi się z powrotem dla ziemi, ma największą szansę je odnaleźć.

Czas zrobił się mocno - sentymentalny, ludzie bardziej sympatyczni... Gdyby nie tylko czarna wizja rychłej sesji egzaminacyjnej, byłoby uroczo.

Mimo wszystko spróbujmy zatrzymać czas w te Święta Bożego Narodzenia, aby przeżyć je najpełniej jak się da.
Z Bogiem i z ludźmi.

Dużo ciepła dla Was i wszystkich, których kochacie!

:)

poniedziałek, 18 grudnia 2006
O czym myśli LolK na fotelu dentystycznym?

O tym, że jej się czubki kozaków zdzierają i przydałyby się nowe buciki zimowe, koniecznie brązowe.

O tym, że Pan Doktor jest przesympatyczny i że nie musi ciągle przepraszać za ten zastrzyk znieczulający.

O tym, dlaczego nie ma znieczulenia od znieczulenia.

O tym, ile jest 15 razy 15.

O tym, że kiedy przyjdzie, napisze do ŁuKashy - bo zadzwonić nie będzie w stanie.

O tym, że Pan Doktor w tym czymś na twarzy wygląda jak bohater "Gwiezdnych Wojen".

O tym, żeby nie myśleć o zębach.

O tym, że dobrze, że poprosiła o znieczulenie.

O tym, czy Pan Doktor ma żonę i jak ona wygląda.

O tym, że wypatrzyła ładną suknię ślubną w internecie.

O tym, co napisze na bloxie. 

O tym, ile będzie musiała zapłacić za naprawę ząbka.

O tym, czy Pani Pomoc Pana Doktora ma aspirację na dentystkę.

O tym, że współczuje stomatologom patrzenia w cudze paszcze.

O tym, że jej język zdrętwiał.

O tym, że uff, nareszcie koniec.

:)

Dla sprawiedliwości muszę dodać, że Pan Doktor jest świetnym fachowcą i przy okazji ma poczucie humoru, co sprawia, że LolK nie pójdzie do żadnego innego. O, nie! ;)

niedziela, 17 grudnia 2006
"Boże Narodzenie"
Kiedy dziecko się rodzi i na świat przychodzi
Jest jak Bóg, co powietrzem nagle się zakrztusił
I poczuł, że ma ciało, że w ciemnościach brodzi
Że boi się człowiekiem być. I że być musi

      Wokół radość. Kolędy szeleszczące złotko
      Najbliżsi jak pasterze wpatrują się w Niego
      I śmiech matki - bo dziecko przeciąga się słodko

      A ono się układa do krzyża swojego

      Ernest Bryll


      Mogłabym dużo pisać. Ale właściwie chyba nie trzeba.
      Szukam, szukam, szukam.
      Szukam Boga i siebie. Gdzieś, żeby tak siąść i być z Nim. I się nie zniechęcać. I żeby wszystko dla Niego. I dla ludzi. I żeby kochać... Kochać bezwarunkowo i nieprzytomnie.

      Bóg wskaże drogę...

      :)



piątek, 15 grudnia 2006
Ni w 5, ni w oko - wpis mocno nieklasyfikowalny
Wiecie, jaki jest dzisiaj dzień?
Nie, no wiem, że ładny.
Ale tak poza tym?
 
Światowy Dzień Lenistwa. :)
 
Jest to o tyle urocze, że następuje:
1. Jeden dzień po moich urodzinach.
2. Dwa dni po urodzinach M.
3. Trzy dni po naszej dziewięciomiesięcznicy.
 
Niezwykle wymowne. ;)
Kto jak kto, ale my to już naprawdę zasłużyliśmy na to dzisiejsze "sąsiedztwo" w świętach grudniowych. ;)
 
W ogóle grudzień jest miły.
ŚLIIIIICZNY! :)
Eh! Wzrusza mnie ta grudniowa atmosfera.
Pomijając wszelkie komercyjne badziewia.
Albo nawet z nimi też.
 
Wcale nie czuję starości.
O, nie.
Nie wmówicie mi tego, Koleżanki - Szklanki i Zbyszku - Kieliszku.
Moje jagody nadal... Nie, Caro, nie zwiędły. ;) Ale to wcale nie to, co myślicie, Paskudy jedne! ;)
"Jagody" w literaturze polskiej/staropolskiej (?) inaczej, to "lica". :) 
 
Niniejszym dziękuję za życzenia, prezenty, ale przede wszystkim za pamięć. :)
 
Mam humor.
Nie wiem, dlaczego.
Całkiem możliwe, że mi się to przeziębienie z gardła przerzuciło na mózg.
Ale powinniście się przyzwyczaić.
Like always.
Zawsze czysto, zawsze sucho, zawsze pewnie.
 
 
LolK serdecznie pozdrawia. 
:)
 
 
wtorek, 12 grudnia 2006
12. 12.
Lekarz nakazał dalsze leczenie i leżenie.
Ja już bym wolała wyjść (nie na to zimno, ale ogólnie, do ludzi).
Zobaczymy, co dalej ja i mój wirus postanowimy. ;)

Dzisiaj bardzo sentymentalny dzień.
Sentymentalny, jak ja.
Nawet sentymentalny śnieg spadł.
Ale sentymentalna ja w tym sentymentalnym dniu, to już szczyt sentymentalności musi być. ;)

Zawsze lubiłam liczbę 12.
Kiedyś to był nawet mój nr w dzienniku. :)
A z kolei (Kiedy to było? Rok temu? Dwa lata? Jakoś tak.) ŁuKasha, Suchy i ja wpisaliśmy do naszego Słownika Wyrazów Rozśmieszajacych słowo "dwanaście" jako wiele mówiące. ;)
No, a dalej... to już chyba nie trzeba mówić. ;)

Sentymentalnie Nastawiona Autorka pozdrawia Miłych Gości Pejzażu Sentymentalnego! :)
(Nie ściska i nie całuje, bo to grozi infekcją!)

 
1 , 2