Zakładki:
Autorka ;)
Czytam
Czytam i nie znam
Dziennikarstwo
Foto
Kobiety i mężczyźni
Kraków
Książki
Kuchnia
Poezja
POMOC
Sznurki
Sztuka
Wiara
Włoskie
WWW
Zabawne
Zapomniane?



piątek, 27 kwietnia 2007
Biegnę, by...!

Było tak jakoś spokojnie, zwyczajnie, ciepło i dobrze.
Wszyscy razem, nawet, jeśli się nie znamy, a jakoś tak blisko.
Duch wieje kędy chce...
I wczoraj chyba powiał, choć my jesteśmy słabi i jeszcze nie rozumiemy. :)
Jest to dla mnie wielka radość... i aż chce się żyć!
Bo jedność.
Bo miłość, taka prosta, braterska, codzienna.
I w sumie przecież nie działo się nic wielkiego...
A jednak.
Pokój i dobro... :)

Ludzie zaczynają dla mnie bardziej istnieć...
Jest fajnie. :)

Dzisiaj zaczyna się wielka przygoda.
Kolejny raz stajemy przed wyzwaniem.
Ale przecież "biegnę, by przed Twym świętym tronem radować się" i nic mnie nie zatrzyma. :)
Chyba, że Ty Sam. :)

Trzymajcie kciuki, żebyśmy z ŁuKashą, Pievonem i Plecionką wróciły w jednym kawałku...
A nie będzie nas prawie tydzień!

No, i świętowanie 2 lat z moim bloxem mnie ominie... ;)
W każdym razie toast bezalkoholowy, proszę Państwa, Tymbarkiem z czerwonych pomarańczy... i z butelki. :)
Zapraszam w dalszym ciągu, jeśli komuś się tu podoba, jeśli nie, to pozdrawiam i zapraszam, jak już się będzie podobało. ;)

Witaj, majowa jutrzenko, świeć w naszej polskiej krainie...

środa, 25 kwietnia 2007
Między wieszakami...
Rozpaczliwe poszukiwania wolnego czasu trwają.
Nie, nie chodzi o godzinę, czy dwie.
Potrzeba płatnego urlopu od studiów, projektów i problemów.
Tak, żeby spakować najpotrzebniejsze rzeczy i wyjechać z M gdzieś, gdzie nie ma się czym martwić.

Tymczasem trzeba ponieść skutki swoich decyzji. :)
Dorośle i odpowiedzialnie.
Nie będzie łatwo, wiem.
Ale "moje oczy są nadal zielone, a w moim oknie wciąż kwitnie nadzieja..."
W końcu bardzo trudno też nie będzie.
Ostatnio spotkało mnie sporo nowości - nie będę zaskoczona i tym razem. :)

Poszukiwania czegoś fajnego, kobiecego, wygodnego i eleganckiego zarazem w toku.
Już coś wyszukałam, ale jeszcze się zastanowię. :)
Poza tym węszę za strojami kąpielowymi.
Dajcie znać, Drogie Panie, jeśli macie coś fajnego na oku. :)
Aha, i w ogóle, to dzisiaj się prawie wzruszyłam, kiedy sympatyczne panie pod UJ rozdawały studenckie zestawy (bułeczka + pasztet rybny + nożyk).
Ja wiem, że to miało charakter reklamowy, ale jak dla mnie, super. :)
Student wie, ile znaczy świeża bułka między zajęciami... ;)
Brawo!
poniedziałek, 23 kwietnia 2007
Stop

Bywa, że nie jest uroczo.
Dobry humor zwija ogon pod siebie, jak potulny pies.
A czasem przecież trzeba zawalczyć o siebie.
To grozi różnymi konsekwencjami.
Ile trzeba mieć odwagi, żeby wziąć tak i żyć po swojemu?

Wtryniam truskawkowy serek homogenizowany i wybywam z domu.
Bo jeszcze tyle na mnie czeka.
Tyle muszę zrobić.
Bo brak czasu na to, co bym chciała.
Trzeba dokonywać wyborów nie w kontekście "ważne i ważniejsze" a "pilne i pilniejsze".
Mózg i nastrój czasem w końcu mówią "stop".

Ogólne samopoczucie: w normie.
Stan psychiczny: emocjonalne rozrefleksjonowanie...

sobota, 21 kwietnia 2007
Krokusy!

Jestem wykończona...
Wy-koń-czo-na!
Wielość zaskakujących sytuacji, ekstremalnych wydarzeń i jakichś takich różnych, dała nam mocno w kość.
Ale przeżyłyśmy i warto było!

Dla tych uśmiechniętych twarzy.
Dla otwartych serduszek ludzi, którym przecież nie jest w życiu zbyt łatwo.
Dla ludzi, którzy z kolei potrafią im oddać swój czas, serce, nawet czasem całe życie.
Dla doświadczenia.
Dla różnych rozmów, które miałyśmy okazję toczyć.
Dla gór.
Dla krokusów... :)

Jak padnę na łóżko, to wstanę nie wiem kiedy...
I nie budźcie mnie. ;)

 

środa, 18 kwietnia 2007

Mam kolosa.
Nie mam za to za bardzo ochoty ani czasu na naukę.
Wiem, że jest noc i wiem, że jest kawa.
Ale wiem, że jest też sen, i że to coś znacznie bardziej przyjemnego.
Poza tym dużo się dzieje, wiele spraw trzeba obmyśleć.
Czasami mam wrażenie, że mój mózg nie jest w stanie pomieścić tego wszystkiego na raz...

Jednak Bóg w Swojej Nieskończonej Mądrości stworzył człowieka osobą nigdy nieprzewidywalną do końca.
Jak widać, jeszcze się trzymam. ;)
A jutro pewnie nie będzie takie męczące, jak mi się teraz wydaje...
A może?

Tymczasem idę zaparzyć herbatę i - mówiąc krótko - "sruuu"! ;) 

poniedziałek, 16 kwietnia 2007
Żeby mi się tak chciało, jak mi się nie chce...
Plissssssssssss...!
piątek, 13 kwietnia 2007

Oj, co to był za tydzień!

Lany Poniedziałek był ostatnią chwilą oddechu.
Wtorek: załatwianie - projekt, praktyki. Myślenie, pisanie...
Środa - to samo, tylko dłużej i trudniej.
Czwartek - dzień rozmyty pomiędzy planami i działaniem. Wykończenie psychiczne. Wieczór u Plecionki, spędzony na myśleniu - trudnym wieczorową porą po takim dniu. ;)
Piątek - aktywność i kreatywność sięgnęła zenitu. Było ciężko, ale jakoś, wspólnymi siłami, osiągnęłyśmy - bo chyba można tak stwierdzić - cel?

Jutro mój ostatni wolny weekend!!!
Dlatego chcę go wykorzystać jak najpełniej!
"I odpocząć... odpocząć za wszelką cenę..." (Adaś Miauczyński, "Dzień Świra")

środa, 11 kwietnia 2007
No to opadły skrzydła...
wtorek, 10 kwietnia 2007
"Nie zamykaj oczu bo,
Na zawsze chcę być,
W zasięgu Twego wzroku i,
I dłoni Twych.
By zawsze gdy wyciągniesz je ,
Mogły napotkać mnie."
Goya 
niedziela, 08 kwietnia 2007

O o o o, surrexit Christus, Alleluja!

O o o o, cantate Domino, Alleluja!

 
1 , 2