Zakładki:
Autorka ;)
Czytam
Czytam i nie znam
Dziennikarstwo
Foto
Kobiety i mężczyźni
Kraków
Książki
Kuchnia
Poezja
POMOC
Sznurki
Sztuka
Wiara
Włoskie
WWW
Zabawne
Zapomniane?



poniedziałek, 30 maja 2005
Hihi
Probuje zamiescic notke przy pomocy SMSa... Ciekawe czy i jak sie uda? :) Jutro wloski. :( Trzymajcie kciuki, to juz ostatni raz... w tym roku. :D
sobota, 28 maja 2005
NEVER EVER

Nigdy więcej sportów extremalnych!

Nigdy więcej.

Nigdy więcej x 100.

Niektórzy mają sport we krwi.
Inni w ... nosie. ;)

Jednym ze sportem do twarzy.
Innym do ... Ekhm.

No.
Właśnie.
Toteż, jak już wspominałam, nie pasujemy do siebie. :(
Byłam dziś z nim jakieś 2 godziny, może więcej...
Bolą mnie nadgarstki, nogom nie chce się pokonywać schodów (pierwsze piętro), że o 'innych' częściach ciała i samopoczuciu nie wspomnę.

No ROWER, no cry!
;(

czwartek, 26 maja 2005
Co LolK ma w nosie?

Duuużo rzeczy. :)

P.S. Zdjęcie z zasobów Lisicy - wykonane przez LolKę. :P Lisico, mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko, że je do siebie wzięłam. :)

środa, 25 maja 2005
Przepis na sukces.

Każdy ma jakąś pasję, każdy w czymś jest dobry.
LolK czegoś takiego poszukuje.
W sensie, że ona  wie, że takie coś ma, ale nie wie gdzie.
Odkrywa siebie. :)

No i kiedyś się okazało, że Lolce w życiu wychodzą nie tylko włosy, ale także ciasta.
Rodzina korzystała na jej domniemanych zdolnościach.
LolK aż się puszyła z dumy.
No i co jakaś okazja, to wyskakiwała ze swoimi wyrobami. :)

Dziś też była: urodziny Julki i FasOlki.
To LolK, jako odkrywca, postanowiła wypróbować nowy przepis.

Topiła się w miodzie, mące, jajach, margarynie, mleku, stercie orzechów od bladego świtu (znaczy od godz. 11:30) do popołudnia (15).

Wszystko wyszło pięęęęęknie.
Cud, miód i orzeszki - dosłownie.

Ale trzeba pamiętać, że piekarnik LolKi ma 29 lat. I czasem mu się zdarza zapominać, za co mu płacą, czyszczą go i w ogóle... ;(

No i sobie zapomniał, że ciast LolKi się nie przypala. ;(

Normalnie prawem zabronione!

I co?

Nico. :|

Niejadalne.

wtorek, 24 maja 2005
Koncert życzeń. :)

Wpis poniższy pojawił się na życzenie Pani z turnusu 2, pokoju 10. :) Skoro w/w zażyczyła sobie, spełniam jej prośbę. Niewiele osób, to zrozumie, ale wyjaśnię tylko, iż są to teksty zaczerpnięte. :)

"Zapaliliśmy Sodomę i Gomorę, zapaliliśmy krzak gorejący, to i to zapalimy!"
"Kochankowie są podobni do aniołów..."
"O, JAKA FAJNA KROWA!"
"Pakiet specjalny typu: SURWIWER."
"Patrzy po łąkach i nawet nie myśli, że najładniejszego motyla ma dawno w siatce..."
"Te twoje wąsy!!!"
"Ale ciumciania nie będzie? Nie, nie trzeba, nie jestem głodny."
"Nie bulgocz, bo cię ugryzę."
"Nie jestem nikim, jestem parówką!!!"
"To, co chcesz zrobić, Ważniak robi lepiej."
"Ja też mogę być przyjacielem zwierząt. Muszę tylko przyjaźnie uśmiechać się i mieć legitymację."
"Jak to? Nie znasz mnie? Jestem Smerf Ważniak, przyjaciel zwierząt."
"Jak nie zaczną się do mnie odnosić z większym szacunkiem, przestanę być ich przyjacielem!"
"Ty durny, zapchlony ramolu..."
"Co ci się w niej podoba? Ona nie ma nawet ogona."
"Ty mnie nie znasz? A chcesz mnie poznać? Tak bardzo ci na tym zależy?" :D
"Wiem, mój kot jest parszywy i ma pchły, ale mam tylko jednego!"
"Ale super fajniście!"

http://www.muzyka.jeja.pl/t/T.Love/71.php

A wiecie, skąd się bierze śnieg?

To piórka anielskie, które spadają na ziemię i zamarzają... :)

piątek, 20 maja 2005
Walczyk a` la maruda.

Namieszało mi się w tej kanciastej główce, nie ma co!

Po pierwsze primo, to ja mam w poniedziałek egzamin z historii sztuki, a co robię? Zakupy, porządki, jedzenie... Odpoczywam, spotykam się z ludźmi... Taaa. Nie to, żeby mi brakowało czasu na naukę... Ale w końcu trzeba mieć w życiu jakieś priorytety, nie? ;)

Po drugie primo, to nagle mi się pomysły pomyślały różne i właśnie tak sobie skaczę z jednego na drugi, i się na nic nie mogę zdecydować. Może wyliczanka? Szkoda, że nie mam wrodzonej zdolności rozdwajania... Nie, że rozdwajania końcówek, bo tę akurat posiadam, lecz rozdwajania się. Eh... 

Po trzecie primo, włoski mi się zapomniał totalnie. TO-TAL-NIE. Póki co, jestem na etapie piosenek Erosa. A maturka 31. Cud, miód i orzeszki.

Ponarzekałabym jeszcze trochę, ale Was oszczędzę.
W końcu do trzech razy notka. ;)
No to niech będzie magiczna cyfra: 3.

Pa.

Pa.

Pa.

wtorek, 17 maja 2005
Pojęcie sztuki.

Szłam na kurs tańca. Ciemno, zima, ok. 20:00. Patrzę, stoi sobie facet i czerwonym sprayem traktuje nieszczęsny kawałek betonu. Normalnie, miałam ochotę podejść i z wypisaną na twarzy dezaprobatą oświecić go, że "Żydów" pisze się przez "ó". Nie podeszłam, bo było ciemno, a ja byłam sama.

Wkurzają mnie strasznie takie napisy. Rozumiem i popieram: "Kocham Jolkę Z.", albo "Marchewka rządzi", nie wiem, cokolwiek... Ale takie 'coś' doprowadza mnie do skrajnego wkurzenia.

Są jeszcze opcje z graffiti różnego rodzaju. :) A to, owszem, bywa ciekawe, i ładne. Choć, nie uogólniajmy za bardzo...  Swego czasu pamiętam, że wpatrywałam się w oczy nad Wisłą. Nie żeby jakiegoś mężczyzny, a takie tam, ładne namalowane. :) To chyba gdzieś tam było, nie? W każdym razie, to było Coś. :)

Sztuka, to jest pojęcie względne. Można coś tak nazwać ze względu na walory estetyczne, ze względu na oryginalne podejście do tematu, albo w ogóle nowoczesność... Każdy ma takie swoje kryterium.

Dla mnie sztuka powinna przedstawiać kunszt autora. Powinna być miła dla oka (niezależnie od tematyki, mówię tutaj o doborze kolorów). Powinna wyłaniać się jako twór serca autora. Chyba obecnie jest z tym łatwiej. Sztuka wyzwoliła się z dawnych ram społecznych. Ale, moim zdaniem, powinny nadal być przestrzegane niepisane ramy kultury - pewnego savoir - vivre sztuki.


P.S. Powyżej obraz Wojciecha Siudmaka (niesamowity!) ze strony: http://www.siudmak.pl Polecam! To się nazywa sztuka...

niedziela, 15 maja 2005
"I niech spadnie deszcz błogosławieństw Twych..."

"Ja prosić będę Ojca i da wam innego Pocieszyciela, aby był z wami na wieki — Ducha prawdy, którego świat przyjąć nie może, bo go nie widzi i nie zna; wy go znacie, bo przebywa wśród was i w was będzie.” J 14,16-17

„Odpowiedział Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do Królestwa Bożego. Co się narodziło z ciała, ciałem jest, a co się narodziło z Ducha, duchem jest. Nie dziw się, że ci powiedziałem: Musicie się na nowo narodzić.” J 3,5-7

Jeśli więc wy, którzy jesteście źli, umiecie dobre dary dawać dzieciom swoim, o ileż bardziej Ojciec niebieski da Ducha Świętego tym, którzy go proszą.” Ł 11,13

„A gdy was wydadzą, nie troszczcie się, jak i co macie mówić; albowiem będzie wam dane w tej godzinie, co macie mówić. Bo nie wy jesteście tymi, którzy mówią, lecz Duch Ojca waszego, który mówi w was.” M 10,19-20

http://www.nadzieja.pl/infobiblia/polski/duch_swiety.html

piątek, 13 maja 2005
But I see your true colors shining through...

Podobno cień jest przedłużeniem osobowości.

To ja sobie tak wczoraj szłam i patrzyłam na ten mój cień, i był troszkę dziwny.Znaczy jego przedłużeniem był cień parasola. Czy to znaczy, że cień parasola był przedłużeniem mojej osobowości? Hm. I parasol wzbogacił moją osobowość? Hmmm...

Ładnie odbijał słońce. :)

W ogóle wczoraj wszyscy byli lekko podenerwowani. Nawet niebo nie wytrzymało napięcia i gradem posypało. Ja bym chciała być takim niebem. Jakbym się denerwowała, to gradem na ludzi, o! :)

W każdym razie najmilsza chwila, to był moment kiedy szłam z tą osobowością w parasolce, z nieba leciało to i owo, kiedy się odwróciłam, to widziałam niesamowity blask słońca, a naprzeciw mnie, dokładnie w linii prostej, między dwoma blokami jaśniała tęcza. Jakbym właśnie do niej szła.  

"Beautiful, beautiful like a rainbow"...

Od dzisiaj mieszkam pod tęczą! :)

:) :) :)

P.S. Czemu ja nie mam cyfrówki? ;(

poniedziałek, 09 maja 2005
Matka Polka - Tata Lolka...

W zimne, sobotnie popołudnie Tata Wszystkich Lolków usłyszał niepokojące wrzaski przed blokiem. Pod oknem Wszystkich Lolków rozgrywała się burząca krew w żyłach scena. Bójka! Tata Wszystkich Lolków, wyglądając przez okno, krzycząc, przegnał napastnika i zaraz wyszedł na zewnątrz z Psinką Wszystkich Lolków, aby zbadać sytuację. Zobaczył ranną, nieprzytomną ofiarę. Pies Wszystkich Lolków z powątpiewaniem obwąchał leżące stworzenie. Tata Wszystkich Lolków jednak przytaszczył je do domu...

Wszystkie Lolki zajęły się biedactwem, otoczyły czułą opieką, żeby się rozgrzało, ożywiło troszkę. W pewnym momencie już były pełne nadziei. Rzeczywiście zdawał się reagować na ich: "kszy, kszy". Może to był KRZYsztof?

Młoda Lolka postanowiła zaadoptować maleństwo. Poszukiwała odpowiedniego imienia dla niego. W końcu na nie trafiła: Borzywoj! Pasowało jak ulał.

Borzywoj miał chwile lepsze i gorsze. Razu pewnego zdało mu się, że słyszy głos prawdziwej matki. Cały się nagle ożywił, chciało mu się skakać... Potem drugi raz usłyszał to samo. Znów pełna radość... Jednak dźwięk szybko umilkł. Złudzenie?

/na wyświetlaczu Nokii 3510i, leżącej na biurku, widniał napis, że odebrano dwie wiadomości tekstowe/...

Borzywoj odszedł do Krainy Wiecznych Łowów prawdopodobnie ok. godziny 22:30, tego samego dnia, którego został napadnięty przez srokę, tj. 7. maja. Tata Wszystkich Lolków zdiagnozował jego śmierć jako wstrząs mózgu... A że Tata Wszystkich Lolków zna się na szpakach, to trzeba mu wierzyć.

...


Zgodnie z zastrzeżeniami Lisicy, muszę parę rzeczy dodać, żeby to wyżej było jasne w miarę.

Borzywoja z gniazda wyciągnęła sroka i chciała go zamordować, a że był jeszcze malutki (Tata Wszystkich Lolków twierdzi, iż miał dopiero ok. tygodnia) prawie jej się to udało.

Borzywoj nie chciał przyjmować pokarmów. Jedyne, do czego go przekonaliśmy, to woda.

Z KRZYsztofem pomysł poddała mi Lisica. :)

A nokia jest telefonem Młodej Lolki.

Aha, muszę napisać, że mam problemy z GG, więc jeśli mnie nie ma, albo jeśli się nagle wyłączam i nie odpowiadam, tzn., że się jeszcze nie skończyły. I nie proponujcie mi innej wersji GG, bo mam wrażenie, że to wina staruszka kompa. :(

Eh. Czas do nauki. ;( Nic nie umiem! Pomóżcie zdać!

 
1 , 2