Zakładki:
Autorka ;)
Czytam
Czytam i nie znam
Dziennikarstwo
Foto
Kobiety i mężczyźni
Kraków
Książki
Kuchnia
Poezja
POMOC
Sznurki
Sztuka
Wiara
Włoskie
WWW
Zabawne
Zapomniane?



środa, 29 czerwca 2005
;)

Koniec roku szkolnego. Pod wieczór matka zagląda do pokoju córeczki i znajduje na łóżku następujący liścik:

Droga Mamo!
Nareszcie koniec szkoły. Dla mnie już na zawsze. Jestem od dawna zakochana i postanowiliśmy z moim chłopakiem wreszcie "się urwać". Wiem, ze Tobie się to nie spodoba ale on jest taki słodki! Te jego tatuaże i piercing na każdym kawałku ciała...A ten jego motocykl! Ali (tak nazywa się mój miły) twierdzi, ze jazda na nim w kasku to grzech. Ali jest kompletnie na moim punkcie zwariowany. Mowi, że go uratowałam, bo ten alkohol i prochy by go w końcu zabiły... Aha, i najważniejsze. Będziesz miała wnuka! Tak się cieszę! Kolega Alego ma gdzieś w lesie drewniana chatkę. Trzeba ja wyremontować i nie ma w niej światła ani wody ale to będzie nasz nowy dom. Nie martw  się! Będziemy mieli z czego żyć. Ali ma kapitalny pomysł. Będziemy uprawiać marihuanę i sprzedawać ją w mieście. Ma być z tego kupa forsy. Tak się cieszę ! I nie martw się prosze. Wkrótce będę miała 14 lat i naprawdę mogę na siebie sama uważać. Mam tylko nadzieje, ze szybko pojawi się ta szczepionka przeciwko AIDS. Alemu bardzo by to pomogło...
Twoja ukochana córeczka.

P.S.
Wszystko to bzdura!!! Jestem u Ani i oglądamy telewizje.
Chciałam Ci tylko uświadomić, ze są gorsze rzeczy niż to świadectwo, które znajdziesz na nocnym stoliku.
Buziaczki

wtorek, 28 czerwca 2005
Zagadka

Nie je, nie pije, a chodzi i bije.

Znacie?

Ja też znam, z dzieciństwa. :)

Tylko, że jak dla mnie, to to wcale nie jest zegar (hm, nie ten zegar bananowy ;)).

Właściwie, to teraz idealnie pasuje do mnie. :)

Pierwsze primo: nie jem, albo jem zdawkowe ilości pokarmu, bo nie mam na to za wiele czasu. No i futrzaki mnie objadają... ;)
Drugie primo: nie piję (% tym bardziej ;)), bo czasu nie mam herbaty zaparzyć.
Dalej: Chodzę... jeszcze. I to głównie na spacer z ogonami.
Biję, bo zdenerwowana jestem. :) Nie, że wynikami, bo zdałam, i to nawet jakoś. Choć oczywiście mogło być lepiej, wiem. :/

Zdenerwowana, bo:
- Zamotka z uczelniami jest
- Niewyspana jestem, nooo! (jeśli ktoś wpada z łapami na Twoje łóżko o 4, względnie 6 nad ranem, i chce Ci zjeść poduszkę, ewentualnie szarpie Twoje hery - spolszczyłam sobie, o ;) - to nie masz opcji, żeby się nie obudzić.) Ktoś, to Fido, oczywiście. :)
- Muszę być bardzo sprawiedliwa przy rozdzielaniu czułości na Małą i Fida, bo zazdrość kwitnie.
- Mam 1000 rzeczy do wykonania = ciągle o czymś muszę pamiętać = ciągle o czymś zapominam.
- Wakacje, a ja przed kompem siedzę, zamiast pracę jakąś złapać ciekawą. :/
- Wakacje, a portfel pusty. :|
- Noszszszsz...

:/

niedziela, 26 czerwca 2005
Fido

Fido - to we Włoszech coś równie sympatycznego i merdającego ogonem, co nasze swojskie Burki, Azorki i Reksie (czy tak to się odmienia? :) ). Obecnie Fido, to także nowy lokator naszego mieszkania. Wie o nim zaledwie 1/2 pozostałych. :D Reszta dowie się jutro. I wtedy będzie ostro. :|

Fido nie pozostanie na stałe, jest u nas tylko na przechowanie. Ma łapy Husky'ego, pyszczek wilczura i oklapłe ucho - po Misiu Uszatku? ;)

Szkoda, że nie mam cyfrówki. :/

Jest przesympatyczny, gdyby jeszcze tylko mi nie sikał na dywan...

To będzie ciężka noc. :|

piątek, 24 czerwca 2005
Dla Kasi, żeby się uśmiechnęła. 0:)

Tutaj miała być inna notka, już napisana, ale poszła sobie... Wrócę do niej kiedyś może.

Jedno z najładniejszych zdjęć ze mną we własnej osobie. :)

Znaczy, to jest konkretnie moje ramię. Zdjęcie zrobiła Liscia, albo Mario - w każdym razie ładne, nie?

Jakoś niedawno byłyśmy z Caro w zoologii. Stoimy, tam takie ładne, puszyste króliczki. Cud, miód i orzeszki. :) My: "Ooo, jakie słodkie" itp. W pewnym momencie podchodzi sobie pani i mówi do kogoś obok: "Patrz, jakie śliczne świnki morskie!"

...

Kolejna sytuacja. Idę sobie, patrzę, a tu pani z psem gada. Standard - ja też gadam. Ale, co ona gada. :) Piesek sobie chodzi, jak to piesek, a ona do niego: "Pimpek (załóżmy - żeby nie było - bo wiecie, wszelkie podobieństwo do osób i zdarzeń...), Pimpek!" No, piesek chodzi dalej. Kobieta wyjmuje smycz. I jak mu nie walnie kazaniem: "Pimpek, chodź tu! Skoro nie umiesz korzystać z wolności..." Myślałam, że się posikam ze śmiechu, myślałam, ze Pimpek też się posika, ale on najwyraźniej był przyzwyczajony i kiedy mu dalej opowiadała o tym, jak to się korzysta z w/w wolności, spokojnie obwąchiwał trawska.

A to kwiacorek Kasi --> Na Kasi. ;)

czwartek, 23 czerwca 2005

Miłość mi wszystko wyjaśniła,
Miłość wszystko rozwiązała -
dlatego uwielbiam tę Miłość,
gdziekolwiek by przebywała.
 
A że się stałem równiną dla cichego otwartą przepływu,
w którym nie ma nic z fali huczącej, nie opartej o tęczowe pnie,
ale wiele jest z fali kojącej, która światło w głębinach odkrywa
i tą światłością po liściach nie osrebrzonych tchnie.
 
Więc w tej ciszy ukryty ja - liść,
oswobodzony od wiatru,
już się nie troskam o żaden z upadających dni,
gdy wiem, że wszystkie upadną.

JPII
 

wtorek, 21 czerwca 2005
"Nie pozwól nam przespać poranka..." :D

Kto normalny wstaje bez potrzeby o 4:56?
Znacie kogoś?
No to już znacie.
Tak jest. LolK we własnej nieuczesanej osobie. :)
Hm, zagadką pozostanie, czy ja aby na pewno mogę zaliczać się do normalnych...


Pytacie o Rzeszów?
To nie miejsce na opowieści na ten temat; powiem tyle tylko, że warto było jechać.
Fotki są u Lisicy, a reszta pozostała w nas.
I dobrze.

Powiem Wam, że kiedy patrzę przez okno i widzę tam błekitny talerz z lodami o smaku śmietankowym (tylko mnie nie posądźcie o kryptoreklamę), to mi się chce skakać. :)
Ale nie będę, bo bym się jak zwykle pewnie o coś uderzyła.
W sumie sufit niedaleko, a przy moich zdolnościach... ;)

Taaak.
A wczoraj poszłam spać wyjątkowo ok. 21.
Normalnie rekord!
Dziękuję, dziękuję, sama jestem z siebie dumna. ;)

Have a nice day!

piątek, 17 czerwca 2005
Tramwajów, czy Ci nie żal?

Siedzę na przystanku tramwajowym z książką z informacjami o AP i sobie czytam, czego tam wymagają, czego się człowiek tam uczy, itp.
Przychodzi pani w średnim wieku, pyta, czy coś jechało, siada obok. Zapuszcza żurawia, co ja tam sobie czytam. Mam reagować, ale sobie myślę - a niech ma coś z życia! ;) I ignoruję starszą panią wraz z żurawiem.
Pani nie daje jednak za wygraną i w końcu pyta:
- A to do szkoły pewnie pani czyta?
- Do szkoły. - nie będę wtajemniczać kobieciny w całą sytuację.
- No, popatrz, pani! Teraz, w tym kapitaliźmie, to się trzeba takich rzeczy uczyć, że my byśmy wcześniej nie pomyśleli! Teraz trzeba studia mieć!
Kiwam głową, przypisując w duchu kapitalizmowi chwałę za to, że się można teraz takich rzeczy uczyć...
Starsza pani poutyskiwała jeszcze trochę, po czym popatrzyła na zegarek.
- No, nic nie jedzie! W ogóle o tych ludzi nie dbają! (spędziła na przystanku  całe 5 minut)...

Doszła druga pani, usiadła z mojej drugiej strony. Siedzimy kilka minut w ciszy.
W pewnym momencie Pani nr 1 mówi: No, nic nie jedzie! Proszę, kapitalizm, w ogóle się o człowieka nie dba! Żaden tramwaj nie jedzie! Macie tu ten swój kapitalizm!
Druga pani siedzi w ciszy - raczej z musu, bo pierwsza zaperzyła się od tych tramwajów kapitalistycznych, których specjalnie nie wypuszcza się na trasy, bo się myśli: "A masz, biedny człowieku!"
W każdym razie, trudno byłoby ją przekrzyczeć.

Na szczęście ktoś tam w końcu ulitował się nad biednym, kapitalistycznym społeczeństwem i tramwaj nadjechał.

Qrka, jestem niemal pewna, że była to pani, która za czasów socjalizmu wyrabiała jakieś 300% normy i dostawała jakieś gratisy z Pewexu. ;)

Może ktoś mi wytłumaczy, jaki związek mają tramwaje z panującym ustrojem?
Teraz, to mi się one tylko z maturą kojarzą... ;)

poniedziałek, 13 czerwca 2005
Z maila

Wiersz napisany przez Czesława Miłosza we Lwowie w 1939 roku. Wydrukowany w miejscowej prasie za zezwoleniem władz radzieckich i nagrodzony specjalną nagrodą Stalina.


1.Runą w łunach, spłoną w pożarach            3.Na ziemskim globie flagi czerwone
Krzyże Kościołów , krzyże ofiarne                 Będą na chwałę grały jak dzwony
I w bezpowrotnym zgubi się szlaku              Czerwona Armia i wódz jej Stalin
Z Lechickiej ziemi Orzeł Polaków                  Odwiecznych wrogów swoich obali

2.O słońce jasne, wodzu Stalinie                 4.Zmienisz się rychło w wieku godzinie
Niech władza twoja nigdy nie zginie              Polsko, a twoje córy i syny
Niech jako orłów prowadzi z gniazda            Wiara i każdy krzyż na mogile
Rosji i Kremla płonąca gwiazda                      U stóp nam legnie w prochu i pyle.

Teraz przeczytaj ten wiersz nie zwrotkami, a jako poziomy tekst!!!

sobota, 11 czerwca 2005

Co sobie myśli zmęczony człowiek, obudzony wczesnym rankiem przez stuk czegoś metalowego o ścianę?

&&*(^%*^%*U)(*_%(&)(_+)&*(&^)^)(*_(+_)+_O+^$^%$%^
To sobie myśli.
Dokładnie.

Tak zaczął się ten dzień.
Kiedy przykryłam się szczelniej, żeby dalsze hałasy mnie ominęły, tata włączył wiertarę i sruuuuu... Na całego.
Jednak byłam zdesperowana, zasnęłam.

Nie na długo.
Wparowała mama i wzywa mnie po imieniu.
- Sssooooo? - wyartykułowałam z granicy snu i rzeczywistości.
- Gdzie jest ładowarka do komórki?
Nosz, ku...rde felek. Ładowarka od lat leży na półce w pokoju.

Wstałam.
Cel: śniadanie.
Kuchnia: zagracona.
Dostęp do chleba: uniemożliwiony na kilka godzin.
Udało się: ok. godziny 12:30.

Jak dobrze jest wcześnie wstać...

czwartek, 09 czerwca 2005
Co by to było... ;)

Jak to dobrze, że nie jestem sama na świecie!
:)
Coraz częściej przekonuję się, jak wiele znaczą niby_maleńkie gesty miłości ofiarowywane przez spotykanych ludzi.
A także zwykłe zainteresowanie, które okazują mi bliskie osoby.
Luuuuudzie, jak ja Was kocham! :*


A teraz troszkę lirycznie. ;)

"Plaża w nocy"
Cicho jest całkiem od gwiazd do palm, od palm do cieni...
Na końcu świata, nad morzem zwieszony świat się zieleni...
i tylko czasem drzewka mirtowe przez sen zaszemrzą słabo
i w pianie morskiej bezsenna Wenus przewróci się z boku na bok...

"Gorzka zatoka"
Szeroki, wesoły, wysoki,
nieulękły marynarzu siłaczu!
Wyłowiłeś mnie z mego płaczu
jak syrenę z gorzkiej zatoki

"Mewa"
Tęsknota nade mną szeleszcze.
Trąca mnie skrzydłem mewim.
Czy wciąż ta sama jeszcze?
Nie wiem! nie wiem ...

"Zmierzch na morzu"
Wybrzeże coraz to bledsze
w liliowej półżałobie
i żaglowiec oparty na wietrze,
jak ja na myśli o tobie.

"Lwy w klatce"
Lwica senna i naga nie czuje więzienia,
leżąc spogląda w oczy lwu, panu stworzenia.
On się przybliża, cały w grzywie i w męskości,
a jakaś pani patrzy - i płacze. Z zazdrości!

"Ćma"
Fotel i książki, i świeca z cieniem
i nagle w świecy jęk pełen skarg:
To ćma płonie jasnym płomieniem
jak sama Joanna D'Arc...


Są to wiersze Marii Pawlikowskiej - Jasnorzewskiej, poetki miłości, z tomiku "Pocałunki". Powiem Wam, że zawsze kiedy czytam coś jej autorstwa, czuję bijącą od tego szczerość. Jej utwory niesamowicie do mnie przemawiają.  Ubogie w słowa, bogate w treść. Cudowne. :) Kiedyś jeszcze pewnie parę tu wkleję. ;) Ciao!

 
1 , 2