Zakładki:
Autorka ;)
Czytam
Czytam i nie znam
Dziennikarstwo
Foto
Kobiety i mężczyźni
Kraków
Książki
Kuchnia
Poezja
POMOC
Sznurki
Sztuka
Wiara
Włoskie
WWW
Zabawne
Zapomniane?



niedziela, 31 lipca 2005
"O nic nie pytaj..." ;)

 

/Zdjęcia nie trzeba komentować... ;)/

Było gr8, tak wczoraj, jak dzisiaj. ;)

Wczoraj była pizza bez drożdży (mąka pszenna) i ogólne rozmowy na temat kału. :D A także "Stary Chowicki", śpiwór i tym podobne... ;) No i serducho Lisa. :) I "Mała, no sruuuu!" :D

Dziś była praktyka. ;) /'wszyscy mnie olewają', 'masz przesrane', 'pomyśl, co by było, gdyby krowy latały'.../ Bezczelnie wkręciłam się na potarnowskie spotkanie. ;) I za tę bezczelność zostałam ukarana - naznaczona wręcz. :D Poza tym, spotkałam dziś przypadkiem tyyylu znajomych, jak nigdy... ;) Czad. :)

sobota, 30 lipca 2005
Narnia

"Będzie to opowieść o przygodach, jakie wydarzyły się w Narni, Kalormenie oraz krajach leżących pomiędzy nimi, w Złotym Wieku, gdy Wielkim Królem Narni był Piotr, a wraz z nim panowali sprawiedliwie jego brat i dwie siostry"
/"KOŃ i jego chłopiec" C.S. Lewis/

koziorożec

Wszystkie prawa autorskie należą do Chris Van Allsburg.

Co wiecie o Narni?
Tajemniczej krainie gadającego lwa, Aslana?
O Piotrze, Zuzannie, Eudmundzie i Łucji?

Ja nad książkami C.S. Lewisa spędziłam w dzieciństwie wiele czasu, czytając każdą z posiadanych co najmniej kilkakrotnie.
Jak to się dzieje, że te fantazyjne opowieści kołaczą się w mojej głowie, aby w którymś momencie życia znów się ujawnić?
 

Polecam, jako bajkę dla dzieci, która metaforycznie opowiada rzeczywistość dorosłych...
http://narnia.glt.pl/

piątek, 29 lipca 2005
Lenistwo...

... wyłania się z każdego kąta. Kładzie się obok i szepcze do ucha. Śpiewa swe arie operowe wraz z brzęczącą muchą. Uśmiecha się, machając do lustra.
W końcu bardzo się męczy, krople potu występują mu na czoło.
- Gorąco! - mówi, wachlując się przypadkowo znalezioną kartką z brzydkimi rymami.

Ostatecznie nudzi się wachlowaniem.
- A może by tak iść spać? - pyta nieśmiało.
- Nie, potworze. Młodość mi ucieka. - odpowiadam z wzrokiem utkwionym w podręcznik języka włoskiego.
Lenistwo jednak nie daje za wygraną.
W końcu poszło się spać o 3... :/

Sahara!

P.S. !!!KASIA WRÓCIŁA!!! Koniec lenistwa. :D

czwartek, 28 lipca 2005
O soleeee mioooooo

:)
Się pojawiło.
 
Pieści delikatnie swym złotym dotykiem szczupłe ciałka i te obfitsze, wylewające się niemal z kolorowych strojów kąpielowych.
Większość starszych pań wytaszczyło z bloków po kocyku pod jedną i wnuku pod drugą pachą, i wyległo na trawniki.
Młodzież okupuje plaże i zalewy, bo w końcu "dziewczyny lubią brąz"...

Ja wczoraj, przez całą obecność na placykach zabaw, zyskałam lekko - miodowego odcienia skóry, co nie jest jeszcze może szczytem moich marzeń, ale zdecydowanym krokiem naprzód.
Co prawda, raczej nie dogonię Caro, ani tym bardziej Adama. :/
Ale liczę na to, że lato jeszcze dostarczy odpowiednich atrakcji.
Póki co, na twarzy wylęgły mi się, niekoniecznie pożądane, piegi. :(
Wrrrrr!

Wczoraj rozkoszowałam się cudownym wnikaniem we mnie witaminy D.
Dziś czuję się zniewolona przez nią, niejako unoszącą się w powietrzu zamiast tlenu.
Dziś nie jest tak fajnie jak wczoraj.

Dziś LolK załamała się, stwierdzając, że w jej bibliotece nie ma odpowiedniej dla niej literatury.
LolK najchętniej zagłębiłaby się w coś lekkiego, łatwego, przyjemnego...
A tutaj...?
Ehh.
W ciągu 2, 5 dnia pochłonęła "Całe zdanie nieboszczyka" Chmielewskiej /świetne!/, dziś jednym tchem - "Z pamiętnika młodej mężatki" Zapolskiej /nie dlatego, żeby książka ta była aż tak zajmująca, po prostu była cienka objętościowo/.
Teraz zaczęła czytać "Tabu" Kingi Dunin.
Może ktoś ma jakieś fajne książki???
Z happy endem?

Coś mi się ta notka dziwnie rozleniwiła...
Nie macie takiego wrażenia?
Między linijkami przelewa się czas jak woda między palcami...
Gdzieś tutaj LolK zniecierpliwiona  jak znak zapytania skacze z nogi na nogę.
Gdzieś przez chwilę przystaje i sentymentalnie zamyśla się nad trzema kropkami...
 
Chyba już pójdę.
Czytać. :)

środa, 27 lipca 2005
Plany matrymonialne ;)

Wczorajsza konwersacja na GG z Lisicą:

Lis: Przypomniała mi się wreszcie moja teoria.
LolK: Jaka?
Lis: Że Ty sie hajtać będziesz niedługo ...
LolK: HĘĘĘĘĘĘĘĘ??????
LolK: < wow >
LolK: A skąd te podejrzenia?
Lis: Bo Ciebie często boli głowa, a co mówią żony? "Kochanie, nie dziś, bo mnie głowa boli..."
...

Niniejszym muszę wyjaśnić, że póki co, nie mam w planach nikogo unieszczęśliwiać na całe życie.
Póki co - żeby potem nie było, że kłamałam... ;)
Ewentualnie mogę zgodzić się na chwilowe dręczenie, no jak na przykład ktoś ma zbyt dobry dzień... ;)

No bo co tu dużo mówić?
Gotowanie nie jest moją mocną stroną /właściwie w ogóle nie jest żadną/.
Prać umiem ręcznie. Do pralki się za bardzo nie zbliżam, bo rosyjska i mam jakieś złe przeczucia.
Prasować jestem w stanie, ale uważam, że to stresujące zajęcie. ;) /są materiały, które jak na złość mną się tak, że ciężko je doprowadzić do przyzwoitego stanu. Można się zdenerwować, no nie?!/
Sprzątać ewentualnie mogę, pod warunkiem, że mam dużo czasu, że mi się akurat chce... Aha, i że mnie głowa nie boli. ;)

W ten sposób wracamy do punktu wyjścia. :)
Ewentualni kandydaci, strzeżcie się! ;)

P.S. Notka sponsorowana przez literki: L, I, S, I, C i A. ;) Treść należy potraktować z przymrużeniem oka. ;)

wtorek, 26 lipca 2005
:* Dziękuję.

Dziś była tu bardzo smutna notka, ale postanowiłam skasować, bo to chyba nie miejsce na takie wywnętrznianie się...
(Jednak dzięki dla Sylviee nieznanej, która napisała krótko, ale dała do myślenia).

Jak widzicie, blox znów zmienił oblicze. :)
Teraz jest śliczny i właśnie taki wymarzony... :)
I jest to zasługa Lisicy! Piękne zdjęcie i cała reszta to jej dzieło. :)
Cudeńko, nie?
:)

Miałam dziś dość trudny dzień, ale przeżyłam.
Jeszcze raz dzięki dla Liska, który mi zrobił śliczny prezent. Prawda, że profesjonalistka z tej naszej Lisicy?! :)

Aha i pozdrowienia dla wyjeżdżających do Kolonii. Jutro na rowerach i później autokarami. :) [http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,2839686.html] :P

poniedziałek, 25 lipca 2005
Two stupid dogs. :)

Pamiętacie? Była taka bajka. :)

Ale to, co Wam pokażę, to samo życie. ;)

Zdjęcia Fida --> zgodnie z obietnicą. No i dokładam Małą, żeby się nie czuła pokrzywdzona. :)

Śliczności, no nie?

"Hmm, kogo by tu jeszcze pogryźć?" ;)

Mała - w wersji UFO - zielonooka. ;)

Fotki wykonane przez Tomasza L. :)

niedziela, 24 lipca 2005
Home, sweet home. :)

No tak.

Kiedy słoneczko się pojawiło, to zaraz LolK musiała z Końca Świata wyjeżdżać. Nooo. Bo po co się ma opalić i wyglądać jak człowiek?

Ogólnie było całkiem przyjemnie. Dostałam się pod opiekuńcze skrzydła Rodziny W. :) Przegadałyśmy z Maggie dwie noce i teraz jestem właściwie półprzytomna. Ale nie żałuję. :)
Było "Taxi 2" i "Epoka lodowcowa", dużo śmiechu i zaskakujących sytuacji... :)

Są ludzie, z którymi można rozmawiać o wszystkim, nawet jeśli się z nimi spotyka raz na rok. :) I kto powiedział, że z rodziną dobrze wychodzi się tylko na zdjęciu? ;)

A co do ciekawostek, to muszę powiedzieć, że w moim lesie latają prawdziwe jastrzębie, o! ;) Z piórkami, skrzydełkami, itp. (nie takie udawane, uczłowieczone :P :P :P)
I bezczelnie polują na drób. Hodowlany. ;)

Fido podrósł i w tej chwili ma radochę, bo Mała jest 'Mniejsza'. :) Jednak nadal jego ulubionym zajęciem jest gryzienie wszystkiego wokół. :) Najbardziej upodobał sobie grzbiet Małej i moje nogi.
(Moje nogi, moje nogi... ;P)

Especially 4 Lisica:
Mała jest - jak samo imię wskazuje - niezbyt wyrośnięta, czarno - biała, albo jak kto woli biało - czarna. Łaciata. :) I ma oczka niby_brązowe, ale to zależy od światła - bywają zielone, niebieskie i żółte. A na zdjęciach czerwone - zupełnie jak u właścicielki... ;)
Fido jest w większości czarny, ma białe 'skarpetki' i zestaw plamek w różnych kolorach, na całym ciele. :) I słodkaśny pyszczek. I uszko jedno klapnięte. :)

Idę coś wszamać, bo brzuszek mówi, że chce papu. :)
(Ale ja bzdury piszę)

Dobrze Was znów czytać. :*

piątek, 22 lipca 2005
Goodbye, my love, goodbye... ;) (Demis Roussos)

Sesese. :]

Jadę sobie.

Do Kłówek, do Małej, do Fida. :)

Będziecie tęsknić???

Wracam w niedzielę. :)

Tanti baci. :*

From LolK with love.

I takie tam.

:)

wtorek, 19 lipca 2005
Śmiertelne pocałunki...

Wczoraj był niby Światowy Dzień Pocałunków.
Coś mi tu nie pasuje, bo gdzie tylko szukałam w necie, to napisane, że takie święto jest dopiero w grudniu.
Mnie jakoś tamten termin bardziej odpowiada, bo to taki magiczny miesiąc.
Święty Mikołaj, urodziny, Święta Bożego Narodzenia, Sylwester...
A poza tym taki lipiec to za gorący na całowanie. Wczoraj u mnie na balkonie 40 stopni było. Pani w reklamie powiedziałaby na pewno: "Antonio! Fa caldo!"

W ogóle wychodzi na to, że dawanie buzi szkodzi zdrowiu.
Jeden całus skraca życie o 3 minuty. Jednocześnie zżera tyle kcal, co 15 minut basenu.

Idąc dalej tym tropem, słyszałam, że zapinanie i rozpinanie stanika działa podobnie. To jest dopiero nowina!
Dziewczyny mogą sobie tak trenować i chudnąć każdego dnia, bez diet i większego wysiłku. :)

Co do przyjemności, jaką daje całowanie, to podobno bierze się ona stąd, że na ustach mamy najdelikatniejszą skórę. A cóż może być dla niej przyjemniejsze od dotyku tej równie delikatnej? 

Podobno japońscy naukowcy stwierdzili, że oglądanie w TV całujących się par zmiękcza mózg. :|
Co więcej, sama czynność całowania, źle działa na ciśnienie. Tzn. liczba uderzeń serca na minutę wzrasta z 70 (średnio) nawet do 150!

Co Wy na to, moi drodzy?

P.S. Żeby nie było wątpliwości, wiadomości czerpałam z TV, radia, itp. i nie jestem żadnym autorytetem w tej dziedzinie. :D A obrazek jest autorstwa malarza, którego nazwiska nie pamiętam, ale kiedyś Wam napiszę. :)

 
1 , 2