Zakładki:
Autorka ;)
Czytam
Czytam i nie znam
Dziennikarstwo
Foto
Kobiety i mężczyźni
Kraków
Książki
Kuchnia
Poezja
POMOC
Sznurki
Sztuka
Wiara
Włoskie
WWW
Zabawne
Zapomniane?



sobota, 29 października 2005
Coś niesamowicie ważnego

Miałam o tym nie pisać, ale uznałam, że muszę.

Straciłam kogoś, a jednocześnie zyskałam.
Ktoś odszedł i narodził się na nowo.
Nie było to niespodziewane, ale mimo wszystko, jak każdy koniec, trochę przerażające.

Odszedł Ktoś bliski memu sercu, kogo szanowałam i ceniłam za skromność, mądrość, wiedzę i wiarę. Za odwagę, która pozwoliła mu podczas wojny uratować kilku (może kilkudziesięciu?) Polaków. Za jego wielką i nieustanną miłość, którą nawet ja widziałam, mimo, że jej obiekt długo przed moim narodzeniem odszedł do innego świata.

Chciałam, żeby jego historia nie zginęła, jednak obawiam się, że rozpłynie się w powietrzu, przebiegnie może przez jego ukochane lasy i góry, i... ucichnie. 
Piszę więc o tym tutaj nieoczekując pocieszenia, czy smutku, ale po to bym sama nie dała zginąć Legendzie, którą poznałam i widziałam na własne oczy. 

Pamiętam...

piątek, 28 października 2005
Kiecki

W moim życiu ostatnio troszkę się pozmieniało, tzn. pojawił się nowy priorytet. Może nie tak całkiem nowy, ale w nowej formie. W zasadzie wszystko kręci się wokół niego, na tym koncentruję większość mojej uwagi. Oprócz tego, zapału starcza tylko na jedzenie, spanie i komputer (ale to ostatnie, to teraz rzadkość). 
Toteż z góry przepraszam za monotematyczność i nie obiecuję poprawy. ;)

Może jest tak dlatego, że spodziewałam się nudów. No, nudno nie jest, co więcej jest ciekawie i angażująco. :) Kiedyś pewnie zgłębię tutaj ten temat. Na razie ograniczę się jednak do stwierdzenia, że czerpię z tego obiema rękami, nogami i jednymi ustami. ;) Staram się chłonąć wiedzę całą sobą i nie uszczknąć ani zdania. Szczególnie, że jest ona interesująca.

Póki co, czeka mnie prywatna praca nad włoskim. Muszę nadrobić kawałek materiału (konkretnie rok nauki ;)), który 'moja' grupa już przerobiła. Hehe. To się nazywa wyzwanie. ;) Ale cóż: "oooooo, chciałaś masz, tylko co?" Co? Grupę zaawansowaną. ;) 

Dziś LolK buszowała. /O, nie(d)oceniona Nowa Huto!/ Polecam księgarnię przy Placu Centralnym. :) W 10 minut załatwiłam wszystko, czego potrzebowałam.

Obiło mi się o uszy, że jutro zaleca się założenie spódnicy. :) To taki jakiś 'dzień jedności w spódnicy', że tak powiem. Szumi o tym radio, nie wiem, czy pozostałe media też, bo nie mam z nimi styczności. ;) Ostatnio słyszałam, że powstała kobieca (o, dziwo!) organizacja, która propaguje noszenie kiecek. Pewnie to efekt jej działalności. Szczerze mówiąc, nie mam nic przeciwko. Sama przyjemność ubrać jakiś zwiewny ciuszek, bucik na obcasie. Kiedy tylko rozmawiam z kolegami, gorąco przekonują do takiego stroju...
Tylko, panowie, litości, na mrozie?!

środa, 26 października 2005
Wykłady

Wyładowca: Na przykład... No, nie wiem jaki jest przykład.

W: Ja się już przyzwyczaiłem, że się nikt tym nie interesuje...

W: Studenci to tak, jak w kościele - najwięcej pod chórem.

W (o prorokach): Święte chłopy, a ze świętymi lepiej nie zadzierać. Potem będę miał z nimi do czynienia, jeszcze który będzie stał na bramce... (...) Proroków cechowały takie zachowania. Dzisiaj byśmy kaftanik...

W: Nie to, że ja się przed Wami chwalę, że umiem hebrajski (właściwie, to ja uczę hebrajskiego), ja to piszę (a po waszemu rysuję) dla wzbudzenia uśmiechu. :)

W: Jedyny mężczyzna! (śmiech na sali, bo jest jeszcze jeden osobnik płci męskiej) No, pan jest niepewny...

W: Kobieta to nie jest taki byle kto, bo jakby to był byle kto, to by ją Pan Bóg ulepił np. z nóg.

W: Czy ja mam przodka orangutana, to już nieważne, bylebym ja nie był orangutanem...

 

wtorek, 25 października 2005
La mia isola

Coś mnie urzekło tak, że nie mogę się z tego otrząsnąć.
I urzeka z dnia na dzień, wciąż, na nowo, i jeszcze raz...

Każdego dnia wdycham powietrze tak poetyckie, że ciężko w to uwierzyć. Osiada na mnie kurz krakowskich ulic. I te liście, z których każdy jest inny, malowany kolorami jesieni...
I szary gołąbek na Kanoniczej, uciekający przed niezdecydowanymi stopami turystów. I zapiekanki ze szczypiorkiem na Szewskiej. I gorąca czekolada na Wiślnej. Księgarnia na Brackiej. Chaczapuri na Marka. Modlitwa na Franciszkańskiej. Radość na Rynku. Taniec na Krupniczej. Obrazy na Pijarskiej. Soczki na Basztowej. Pizza na Karmelickiej. Przeceny na Floriańskiej... ;)

Wszystko!

Uwielbiam...

poniedziałek, 24 października 2005

No.

To doczekałam się ładnego słowa na "S". :)

Czekam jeszcze na legitkę i indeks, choć do tego drugiego nieszczególnie mi się śpieszy.

Ludzie sympatyczni, zajęcia cały czas w jednym miejscu.

Bliskość Rynku.

Bardzo fajny podział godzin.

Szkoda tylko, że niektóre przedmioty totalnie miażdżące...

Tak, że już wiem, na czym polegnę. ;)

Za to będzie nadal italiano. :)

Allora benissimo! :) 

niedziela, 23 października 2005
Radosny weekend

1. Siurprajs chyba się udał, choć niewiele brakowało, żeby wszystko padło. Mam nadzieję, że solenizantka jest zadowolona i mnie nie zlinczuje za to, że wyjątkowo jej wszystkiego nie opowiedziałam. ;)

2. Okazało się, że ten kop, na który się skarżyłam, który ostatnio dostawałam od życia, był potrzebny. :) Dostrzegłam to dopiero wtedy, kiedy zostałam pogłaskana przez ten sam los. ;)

3. Już mogę pewnie mówić na temat mojej najbliższej przyszłości... :P

4. Wczoraj było przesympatycznie i zgadzam się z kolegą, Maciejem B., że można by to powtórzyć... ;)

sobota, 22 października 2005
;)

100 lat, niedowiarku!

Ehh... Co ja z Tobą mam...

;)

czwartek, 20 października 2005
Nocą...

Śniło mi się, że wkładam dłoń do pyska dobermanowi, który na mnie warczy...

Czy to coś oznacza?

:/

wtorek, 18 października 2005

Naszła mnie chandra.
Typowo kobieca, na szczęście. ;)

Koniecznie potrzebuję wydać na coś moje wyimaginowane fundusze. ;) Teraz w sklepach widzę tyle śliczności. Chodzę, dotykam, przymierzam, uśmiecham się do nich... Metki kuszą cenami, nawet niewygórowanymi...

Typowo kobieco zastanawiam się, czy mogę sobie kupić bluzkę, którą ma np. koleżanka koleżanki? Rozmyślam, czy to lub tamto jest w moim stylu, czy mam do tego odpowiednią sylwetkę. Czy kolor mi pasuje. Czy dobry materiał. Czy dekolt nie za duży. Czy nie za mały. Czy mam co do tego założyć.

Zmieniłabym fryzurę, ale chyba nie mogę pozbyć się tego, co mi w życiu najlepiej wyszło... ;)
Przeprowadziłam sondę wśród znajomych. Wszystkie koleżanki są za ścięciem, wszyscy koledzy zabraniają drastycznych zmian. Coś się pomyśli, ale może na wiosnę...

Piękne, jesienne liście skłaniają do zadumy. Zauważyłam u siebie zabawną z nimi integrację. Kolorystyczną. Upajam się brązami i zieleniami, czasami delikatnie dotykam ciepłej czerwieni.

Dziś tak łagodnie, kobieco...
A w tle muzyka relaksacyjna. ;)

poniedziałek, 17 października 2005
LolK gryzie

Oj, aż nie chce mi się opisywać.

Wkurzam się i tyle.

Zdrowo!

WR.

 
1 , 2 , 3