Zakładki:
Autorka ;)
Czytam
Czytam i nie znam
Dziennikarstwo
Foto
Kobiety i mężczyźni
Kraków
Książki
Kuchnia
Poezja
POMOC
Sznurki
Sztuka
Wiara
Włoskie
WWW
Zabawne
Zapomniane?



wtorek, 06 kwietnia 2010
Szaro - bure obydwa

Co jakiś czas przegrzebuję ocean informacji z całego świata i czytam, czytam, aż mnie ciarki przechodzą.
Wszędzie zło, zło... Tu wlewają niemowlęciu alkohol do ust, gdzieś indziej rówieśnicy molestują seksualnie sześciolatkę...

Gdyby się tym wszystkim nadmiernie martwić, to... aż strach mieć dzieci!

Patrzę na to z dystansem.
To nie mój świat.
W świecie, który znam dzieją się rzeczy złe, owszem... ale nie brak też tych dobrych.
A w mediach?

Szaro, buro lub - przeciwnie - w ostrych odcieniach czerwieni.
Aż nie chce się więcej czytać.

U mnie?
Zbieram się do pisania.
Opornie.

poniedziałek, 22 marca 2010
Zaskoczeni?

Że wracam?
No to już się tłumaczę.

Nie, nie wracam, bo i nie mam skąd.
Nigdzie nie wyjechałam, nie mam nowej pracy, nie założyłam rodziny, ani nie zmieniłam podejścia do blogowania.
Pisać lubię i lubić będę.
Ot, tak zwyczajnie. Jakoś nie było okazji, tematu, albo chęci.

Co nowego?
Rodziny wciąż przybywa. Wszystko się dobrze układa.
Studia jedne, drugie, studium, magisterka i parę kursów na dodatek. Ale o tym już pisałam.
W takim razie NOWE zapalenie gardła, system, kalendarz, kwiaty na biurku, kilka ciuchów... Reszta po staremu.
Autorka nie - stara. :)

Pozdrawiam nielicznych, ale wiernych Czytelników. :)

wtorek, 24 listopada 2009
Dziwna sprawa

No bo to było tak:
Próbowałam.
Stwierdziłam, że się nie da, że muszę odpocząć.
Czekałam rok.
Potem próbowałam znowu.
Czekanie, czekanie, czekanie.
A teraz 2 tygodnie - i siup!
Potem tydzień - i trach, bach, śmach!

I tak oto jutro jadę po odbiór upragnionego plastiku, zwanego również prawem jazdy...

Zawodowo?
Miło.
Szukam, pytam, dowiaduję się, piszę.
Są ludzie, jest dobrze.
Studia?
Jeden kierunek, drugi kierunek, studium pedagogiczne, a w międzyczasie jakieś warsztaty i praca mgr... ;) Chyba można uznać, że się nie nudzę.
Poza tym? Różnie. Czasem ziemia toczy, toczy swój garb uroczy, czasem cudne manowce, cudne manowce.

Idę pomalować paznokcie.

sobota, 29 sierpnia 2009

Oczywiście jest wakacyjnie, jest czas, ale zawsze też coś do zrobienia. :)
Stos nienapisanych maili i miejsc, w których jeszcze trzeba zrobić porządek - czeka.
I jeszcze pisanie, i jeszcze prowadzenie.
Ale nie ma co narzekać.
Czas pędzi nieubłaganie...

I znów notka w tym stylu.
Chyba się starzeję... ;)

wtorek, 21 lipca 2009

"Wśród złych moich uczynków, jak wśród traw ospałych,
Płynie Twój strumień, Panie
Porusza moje ziemie, otwiera moje skały,
Twarde, znieruchomiałe.

Pozwól za tym strumieniem i miodu, i mleka
Ludziom wejść na nie.
O człowieka, o miłość człowieka
Modlę się, Panie."
Jerzy Liebert

Wakacyjnie w dalszym ciągu.
I jeszcze trochę wyjazdowo. :)

środa, 01 lipca 2009
Wak - a(k)cje

Już jest swobodnie - przynajmniej studia odstawione na bok. Praca magisterska na razie śpi z napisem: "Nie budzić".
Pozostaje walczyć o priorytety wakacyjne.
Na razie odsypiam ostatnie intensywne miesiące - jak zwykle.
Były tam radości, ale też smutki, zaskoczenia...
Teraz jest spokój. I tylko kilka myśli.

"Rozumem kobiety jest miłość" :)
Aleksander Świętochowski

sobota, 06 czerwca 2009

Ciągle dokonuję wyborów.
Nie chcę żałować, choć już dziś mogę powiedzieć, że dwudziestokilkuletnie "wczoraj" mogło być lepiej przeze mnie wykorzystane.
Trzeba zrobić krok dalej.

Ciekawe, co tak naprawdę ma większą moc: rozum, czy serce?

czwartek, 30 kwietnia 2009
!

Dobrze żyć w Polsce...
Przynajmniej na razie!

 

 

środa, 22 kwietnia 2009
Felietonowo
Każdemu adeptowi sztuki dziennikarskiej marzy się pisanie felietonów.
Dlaczego?
Bo felieton daje swobodę: wypowiedzi, stylu, myśli, języka...
Tymczasem jest to gratka nielicznych i doświadczonych dziennikarzy.
Chciałabym kiedyś zasłużyć sobie na własną rubrykę z felietonami, choć wiem, że to raczej pisane tylko wybranym...

Studia ożywiają, nakręcają.
Korzystam! :)
poniedziałek, 20 kwietnia 2009
Ufff!
Wczorajszy dzień zdecydowanie należał do wybitnych.

Rano spotkałam kogoś, kto mnie uświadomił o zawaleniu pewnej sprawy.
Po powrocie do domu z impetem uderzyłam lewym (zdrowym) kolanem w biurko tak, że polała się krew, a rajstopy wylądowały na śmietniku.
Następnie podjęłam próbę przygotowania obiadu, co skończyło się spaleniem garnka, rozlaniem rosołu i zrzuceniem kwiatka na ziemię.

Na szczęście wieczorem wszystko wróciło do normy.
Postanowiłam odnotować te wszystkie straty dnia wczorajszego, żeby móc od razu powiedzieć: DZIŚ JEST LEPIEJ!
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 53