Zakładki:
Autorka ;)
Czytam
Czytam i nie znam
Dziennikarstwo
Foto
Kobiety i mężczyźni
Kraków
Książki
Kuchnia
Poezja
POMOC
Sznurki
Sztuka
Wiara
Włoskie
WWW
Zabawne
Zapomniane?



piątek, 17 kwietnia 2009
Kwiaty we włosach...
Trudno wrócić do rzeczywistości.
Tym trudniej, jeśli w niej trzeba dużo zrobić, wysilać się, biegać i ciągle wiedzieć, że nie zrobi się wszystkiego - bo to niemożliwe.
Wcześniej samopoczucie podnosiła myśl o świętach, teraz... dopiero lipiec? W każdym razie marzy się już słońce, czas na beztroskie czytanie, zabawa z dzieciakami, jakieś spontaniczne wypady, wygłupy... choć w sumie nie wiadomo. Może praca? Może praktyki zawodowe?
Trzeba brać się do roboty.
Tymczasem... tażyk. ;)
I wiele innych.

Aha!
Mam na biurku gałązkę kwitnącej mirabelki! :) :) :)
Takie to cudne...! :)
czwartek, 16 kwietnia 2009
Bo to się zwykle tak zaczyna...
 
Mieczysław Fogg to potrafił! :)
sobota, 11 kwietnia 2009

Wielkopiątkowo.

Naprawdę wielkopiątkowo...

poniedziałek, 23 marca 2009
Myśl
Co tu dużo mówić - jako człowiek - w swej ułomności mam skłonność do oceniania.
Oceniam co rusz.
Strój, zachowanie, umiejętności i inne.
Kto mi dał prawo do oceniania?
Nikt.

Trudno się odzwyczaić od złych nawyków, a jeszcze trudniej znieść, że inni mają podobnie i Ty też jesteś oceniany. ;)
niedziela, 08 marca 2009

Tulipany... może ktoś powie, że wyświechtane.
Ale kwiaty, to kwiaty!
Proste i piękne.
Właśnie one odzwierciedlają naturę kobiety.
Delikatne, może czasem zamknięte, ale cieszące oko, dające radość.
Lubię kwiaty.
Lubię na nie patrzeć, lubię je wąchać, lubię je dostawać.
Oj, wtedy tym bardziej czuję się kobietą! :)


Idziemy na pizzę. :)
Sernik z galaretką chłodzi się w lodówce.
Nowy duch jakiś wstąpił we mnie, że się chce.
A niedawno tak bardzo się nie chciało...!
Wracać do studiów przede wszystkim, do myślenia, planowania i pisania tego, co zadane.
Czeka mnie przeprowadzenie kilku wywiadów, napisanie kilku prac, przeczytanie kilku książek... Większość jeszcze w tym miesiącu.
Trzeba działać!
Póki jest na to czas...

 

sobota, 21 lutego 2009
Lo scopo

Tak, moja aktywność bloxowa zaskakuje.
Jest czas, jest o czym, to można pisać.
Jest młodość? Jest.
To trzeba ją przeżyć tak, aby potem było, co wspominać. Z uśmiechem. Szerokim!
Teraz jeszcze szukam okazji, żeby robić to, co kiedyś będzie dla mnie może nawet niewykonalne.
Kiedyś, kiedy przyjdą obowiązki, a raczej zobowiązania.

Dziś jeszcze wszystko jest przede mną. :)
Za mną wszystko, czego nie muszę żałować.
Myślę, że przede mną też...

Włosi pojechali.
Stałam na dworcu i machałam.

Może się spóźniają.
Może słabo znają języki.
Może są hałaśliwi.
... Ale mają w sobie tyle radości, co nikt inny. :)
Myślę, że oni wiedzą, co to znaczy cieszyć się życiem.
A ja się cieszę, że mogłam trochę "pocieszyć" się z nimi.

I a presto!

 


 

Bo w życiu trzeba mieć cel.
Zwyczajnie, punkt odniesienia, osobistą Gwiazdę Polarną.
Wszystko niby mówi: "nie".
A my z 0:) pchamy się tam, gdzie czujemy, że trzeba.
I już.
Od jutra dzieciaki. :)

piątek, 13 lutego 2009
I quanti...
Mogłabym napisać książkę.
"O znikających rękawiczkach..."
Taki miałaby tytuł.
 
Nie pamiętam, jak było na początku.
Wiem tyle, że w dzieciństwie rodzice przezornie zaopatrzyli mnie w rękawiczki połączone sznurkiem. Jeszcze je pamiętam. Błękitne, "dwupalczaste", wełniane.
A potem dopiero się zaczęło...

Najpierw czarne, eleganckie, niezwykle kobiece, bawełniane. Oczywiście pożyczone - od Mamy.
Pewnego dnia zagadałam się w autobusie ze znajomymi i wysiadając zapomniałam, że leżą gdzieś samotnie na foteliku...

Potem wielokrotnie zwykłe - te traciłam systematycznie, po jednej z każdej pary.

Następne - eh, kupione za pieniądze z którejś wypłaty (pierwsza poważna praca)... Piękne, brązowe, skórzane, z ciepłym futerkiem od wewnątrz i kwiecistym wzorkiem na zewnątrz. Kupione na Starym Kleparzu. Ulubione! Jedna wciąż leży w mojej szafie w nadziei, że druga kiedyś do niej dołączy.

Później znów czarne, bawełniane, "mamine".

I ostatnie. Fioletowe, skórzane, chyba od Mikołaja - czyli miałam je jakieś dwa miesiące. Tak się je miło nosiło! Były ciepłe, eleganckie... Takie, jak lubię.
Najprawdopodobniej skończyłam z nimi swoją znajomość dzisiaj w Rotundzie.
A teraz cóż?

Może warto poszukać jakiejś hurtowni...
poniedziałek, 19 stycznia 2009
La passione
Coś się kończy, coś się zaczyna, wiadomo.
Pensieri coraz poważniejsze i tylko szuka się środków.
Przeraża chyba to, że teraz myśli się papierami - na co mi to, kto mnie za to przyjmie do pracy i jeszcze co do tego trzeba "dorobić".
A tu chcieć by można zrobić coś np. bo ma się na to ochotę.
I to jest pasja albo życiowa przekora. ;)
Jedno, czy drugie - w tym przypadku - chwalebne. ;)
czwartek, 18 grudnia 2008
START!
Zacząć pisać, zacząć pisać, ale nie tak, o, tylko tak... przed duże "P", rzetelnie, kreatywnie, mądrze, intrygująco...
Żeby tak pisać trzeba wcześniej bardzo dużo przeczytać, wiedzieć, rozumieć, czuć, myśleć.
Jeszcze tyle książek na mnie czeka...! Kolorowe grzbiety z ciekawymi tytułami niecierpliwie przepychają się między sobą, wskakując od czasu do czasu w moje ręce w jednej z bibliotek publicznych.
A przecież ich jest więcej, tysiące, tysiące tysiąców...
wtorek, 16 grudnia 2008
Rzadko piszę, to prawda, ale tak jakoś czas się układa, więcej spraw na głowie.
A dziś dlaczego piszę?
Bo równie dobrze mogłabym się uczyć na jutrzejszego kolosa...
Z dwojga złego... ;)

Zaraz uraczę moje zmysły jogurtem, który kusi mnie od kilku dni.
Potem "cowtorkowy" wypad, a wieczorem może jeszcze krótka powtórka.

Ogólnie rzecz biorąc: jest dobrze.
Co wkurza? Komercha przedświąteczna, jak co roku.
Co cieszy? Ludzie i... prezenty od serca. ;)
A mówią, że starość - nie radość... ;)
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 53