Zakładki:
Autorka ;)
Czytam
Czytam i nie znam
Dziennikarstwo
Foto
Kobiety i mężczyźni
Kraków
Książki
Kuchnia
Poezja
POMOC
Sznurki
Sztuka
Wiara
Włoskie
WWW
Zabawne
Zapomniane?



czwartek, 30 kwietnia 2009
!

Dobrze żyć w Polsce...
Przynajmniej na razie!

 

 

sobota, 29 września 2007
Za Wolność!

Po raz kolejny z przymrużeniem oka patrzę na moje pisanie tu.
Bo co?
Bo i tak nie piszę do końca tego, "co mi w duszy gra". ;)
A jednak bloga piszę nadal.
I to różności, opowieści, wrażenia, streszczenia dnia.
Ale to i tak wszystko to takie "pobocze".
Główny tor myśli pozostaje dla mnie.
A one kotłują się i sprawdzają moją wytrzymałość. ;)
Ale nie! Opieram się im.
Nie ma szans na "ekshibicjonizm" blogowy! ;)


Ale wracając do meritum...
Dwa dni temu oglądałam wstrząsający dokument na TVP Kultura, opowiadający o walce ludzi o wolność i demokrację na Białorusi.
Popłakałam się.
Historia Białorusinów, ich pragnienia i zapał kojarzą mi się ewidentnie z polskimi, tymi sprzed mniej więcej dwudziestu lat.
Film nie był słodką historyjką, opowiadającą o ideałach.
Pokazał prawdziwe życie.

Dziewczyna, siedząca przed namiotem, rozłożonym w środku miasta, opowiada o tym, dlaczego tu jest.
Mówi, że mama nadal ją kocha, ale ojciec? Nie wie.
Ojciec uważa, że protestując przeciw dyktatorskim rządom Łukaszenki, zdradza kraj.
Ojciec uwierzył propagandzie, głoszącej, że inna władza będzie zła (gorsza?!), że Białoruś zostanie sprzedana.
Nie uwierzył za to swojej córce.
Ostatnie ujęcie z tą dziewczyną, pokazuje, jak odpowiednie służby wprowadzają ją do furgonetki i zawożą do więzienia...
Za to, że myślała po swojemu i za to, że mówiła, co myślała...

Chłopak, który jest poniekąd narratorem całego filmu, w pewnym momencie pokazany jest z telefonem komórkowym.
"Babciu, idź spać, nie czekaj na mnie...
Nie czekaj.
Babciu, idź spać, nie czekaj na mnie!"

Jest też Aleksandar Milinkiewicz, lider niezarejestrowanej partii "Za Wolność".
Taki białoruski Wałęsa.
W pewnym momencie, obejmując żonę ręką, mówi wzruszony, że dowiedział się, iż aresztowano jego dwóch synów, którzy szli do niego, niosąc mu ciepłe ubrania na tę noc - bo na placu było zimno...

Najtrudniejszy i najsmutniejszy fragment, to ujęcie, na którym widoczny jest tłum osób, maszerujących w dniu bodajże 25., czy też 26. marca - Dniu Wolności.
Szli, aby zakomunikować Białorusi i całemu światu, że mają prawo do wolności, że nikt im jej nie może zakazać i odebrać.
Tymczasem z drugiej strony poszły na nich tłumy milicji (a raczej takiego naszego "ZOMO") z pałkami.
Film pokazuje dramatyczne sceny pobić i aresztowań ludzi...

Nie potrafię wyrazić smutku, jaki czułam, oglądając to, widząc, że jeszcze tylu ludzi na świecie jest skrępowanych ustrojem, władzą, złem innych ludzi...
To tragiczne. Niewyobrażalnie!


A tu ciekawa strona o WOLNEJ Białorusi.

środa, 15 sierpnia 2007
Trudno tak...
... Oj, bardzo trudno!

Problemy narastają, kotłują się w mojej głowie i nie tylko...
I jest ich coraz więcej, a mnie jest coraz trudniej...

Cóż.
I will survive.
Chyba?
środa, 11 kwietnia 2007
No to opadły skrzydła...
środa, 28 marca 2007
Caro
Za kilka dni wyjeżdżasz...
Będzie mi Ciebie brakowało.
 
Czasu z Tobą.
Herbaty pitej bez cukru.
Śmiechów chichów z dawnych czasów.
Plotkowania o tym i o tamtym.
Gadania o ciuchach.
Intelektualnych rozmów na różne tematy.
Bloxowej wymiany zdań.
Spotkań kosmetykowych.
Wspólnego ukulturalniania się w różnych miejscach.
Nowinek o NH.
Rozmów socjologicznopodobnych.
Pogawędek o płci przeciwnej.
SMSów od czasu do czasu, GGadania.
Uśmiechu i Twojej, szeroko pojętej, obecności, Caro...
 
 
Nie zapomnij o nas tam, daleko...
środa, 21 marca 2007

Chciałabym móc tak pisać, żeby nikt nie czytał.
Pisać tylko po to, żeby coś z siebie wyrzucić.
Bez komentarzy i pocieszeń.
Ale tak wyrzucić słowa w przestrzeń, żeby ulżyło, ale żeby już nigdy nie wracały.

Zawsze wracają.

wtorek, 27 lutego 2007
Nie cierpię...
... zawiści.
piątek, 01 grudnia 2006
Już jej nie ma...



Moja Mała!

Już nie przyjdzie do mnie i nie szturchnie mnie swoim, wiecznie suchym, nosem, domagając się głaskania.
Nie zamerda z radością ogonem na mój widok.
Nie ucieszy swoją łaciatą obecnością...

Niby takie zwykłe zwierzątko...
wtorek, 28 listopada 2006
Czy chory lekarz może leczyć?
Dużo się skomplikowało, dużo nałożyło, wielość wyborów - albo te ryzykowne, które jednak przynoszą szansę na zmianę - ale nie wiadomo jaką, albo pogodzenie się z nieznośną rzeczywistością...

Dla wielu z Was nie mam czasu, przepraszam.
Sił też.
Wiem, że to wszystko smutne i wyjątkowo nie pasuje do tego miejsca, ale cóż.

Póki co, wybieram czekanie.
Krążę wokół jaskini smoka na paluszkach.

Przepraszam za ten smutny Pejzaż Sentymentalny, zahaczający o wynurzenia. Trudno, trudno.
W każdym razie mam Ludzi, którzy pomagają mi, kiedy coś się sypie.
Dzięki. :)


środa, 01 listopada 2006
Skandal we Francji.

"Francuski rząd chce jak najszybciej wprowadzić ustawę, która określi warunki i czas przechowywania embrionów w celach naukowych, aby uniknąć nadużyć i zagwarantować szacunek, z jakim należy traktować ludzkie płody."

Srati tati, że tak skomentuję.
Niezależnie od ilości ustalonego czasu przechowywania takiego embrionu, w rezultacie będzie się go skazywało na zniszczenie po upływie tego czasu. Jakaż tu więc gwarancja szacunku dla ludzkiego płodu?
 
1 , 2 , 3